Rekomendacje, stanowiska, interwencje dot. prawa, polityki i systemu leczenia uzależnień
Rekomendacje dla Samorządów, Placówek Terapeutycznych, Organów Ścigania i Wymiaru Sprawiedliwości dotyczące współpracy przy uruchomieniu mechanizmów pozwalających organom wymiaru sprawiedliwości na szersze stosowanie wobec osób uzależnionych i szkodliwie używających narkotyki zasady „leczyć zamiast karać”.
Nie podlega dyskusji, że w prawie karnym funkcja prewencyjno-wychowawcza jest niezwykle istotna, a represja nie jest jedynym celem kary. Zatem instytucje wymiaru sprawiedliwości powinny dostępnymi narzędziami nakłaniać do przestrzegania norm prawa i sięgać po inne niż represja narzędzia.
Praktyka instytucji wymiaru sprawiedliwości pokazuje, że większość osób uzależnionych nie jest w stanie wyrwać się z zaklętego kręgu narkomanii, przestępczego stylu życia i kolejnych pobytów w zakładach karnych. Między działaniami na rzecz realizacji potrzeb związanych z uzależnieniem a przestępczymi działaniami, najczęściej można postawić znak równości.
Dlatego też, jak uczą doświadczenia innych krajów europejskich, skutecznym sposobem na przełamanie tego fatalizmu, jest zastosowanie wobec osób popełniających przestępstwa w związku z używaniem narkotyków terapii i oddziaływań profilaktyczno-edukacyjnych.
Stosowanie zasady „leczyć zamiast karać” przez organy wymiaru sprawiedliwości, w oparciu o dostępną bazę terapeutyczno-profilaktyczną skutkowało będzie z całą pewnością redukcją popytu na narkotyki, ale też redukcją przestępczości oraz kosztów związanych ze ściganiem i karaniem.
Niestety, brakuje mechanizmów, które by zapewniły dostarczenie organom ścigania i sprawiedliwości informacji o tym, czy podejrzany jest osobą uzależnioną czy też szkodliwie używa narkotyki. Ponadto obowiązująca Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii z 2005 roku w art. 72-73, które miały zabezpieczać działanie zasady leczyć zamiast karać, nie spełnia oczekiwań. Z dobrodziejstwa art. 72 i 73 nie mogą korzystać osoby uprzednio karane. To stanowi poważny mankament tego przepisu, szczególnie w grupie uzależnionych, gdzie często mamy do czynienia z osobami „po wyrokach”. Nadzieję na zmianę sytuacji, daje opracowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości, projekt nowelizacji Ustawy, gdzie warunek uprzedniej niekaralności został usunięty. Niestety projekt ten, nie wszedł jeszcze pod obrady Sejmu.
Realizacja zasady zapewnienia osobom popełniającym przestępstwa będących uzależnionymi od środków psychoaktywnych możliwości poddania się działaniom leczniczym w celu zaprzestania używania narkotyków, a co się z tym wiąże, i ograniczenie ich działalności przestępczej, wymaga spełnienia następujących warunków:
- Zniesienie ograniczenia dotyczącego uprzedniej niekaralności za przestępstwa umyślne w stosunku do art. 72 – 73 Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii z 2005 roku. Duża grupa osób uzależnionych podejrzanych o popełnienie przestępstw zagrożonych karą pozbawienia wolności do lat 5-ciu była uprzednio karana. Obecne rozwiązania prawne uniemożliwiają tym osobom skorzystanie z warunkowego umorzenia postępowania w wypadku podjęcia i skutecznego ukończenia leczenia uzależnienia (art. 72-73 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii). Wszelkie dotychczasowe inicjatywy z zakresu promowania zastosowania środków probacyjnych w postaci zawieszenia i warunkowego umorzenia postępowania dotyczyły – osób eksperymentujących z substancjami psychoaktywnym lub rozpoczynających używanie narkotyków szkodliwie.
- Podjęcie rozmów mających na celu opracowanie i wprowadzenie rozwiązań umożliwiających realizację regularnych wizyt biegłych z zakresu terapii uzależnień (lub specjalistów terapii uzależnień) na terenie Komend Policji oraz Izb Zatrzymań. Celem jest prezentacja osobom zatrzymanym oferty skorzystania z programów profilaktyczno-terapeutycznych oraz realizacji zadania kwalifikowania osób zatrzymanych do udziału w procedurze badania przez biegłego w kwestii poziomu uzależnienia i rokowań co do pozytywnych wyników terapii. Doświadczenie innych krajów pokazuje, że obecność specjalistów terapii uzależnień na terenie Policji i możliwość jego kontaktu z osobą zatrzymaną na wcześniejszym etapie postępowania pomaga osobom skorzystać z alternatywnych środków probacyjnych, bez orzeczenia kary, motywując ich do zmiany postawy wobec używania narkotyków, a w konsekwencji zaprzestania działalności przestępczej.
- Ustalenie zasad współpracy pomiędzy organami wymiaru sprawiedliwości, ścigania i podmiotami, oferującymi usługi z zakresu leczenia i profilaktyki uzależnień, samorządami, wprowadzenie odpowiednich procedur i mechanizmów konstytuujących te współpracę.
- Serwisy terapeutyczne, kierując się dobrem pacjenta i za jego zgodą, uwzględnią w swoich programach szczegółowe wymagania dotyczące pracy z klientem uzależnionym korzystającym z zawieszenia postępowania na czas trwania terapii. Takie wymagania obejmują m.in. nawiązanie współpracy z organem prowadzącym postępowanie, wprowadzenie mechanizmów pozwalających informować organy prowadzące postępowanie o przebiegu terapii danej osoby lub jej przerwaniu. Serwisy terapeutyczne będą angażować specjalnie przygotowaną do tego zadania kadrę, która będzie realizowała zadania na terenie Komend Policji i Izb Zatrzymań oraz przygotowania opinii dla organów wymiaru sprawiedliwości dotyczących uzależnienia i możliwości podjęcia terapii przez osobę podejrzaną o popełnienie przestępstwa.
- Ponadto należy informować podejrzanych o możliwości skorzystania ze środków probacyjnych przewidzianych w art. 72-73 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii poprzez stałą kampanie informacyjną, poprzez upowszechnienie materiałów promocyjnych, zaangażowanie środowiska adwokackiego itp
My terapeuci placówek ambulatoryjnych, zebrani na spotkaniu „Długo, drogo, nieskutecznie – leczenie uzależnień narkotykowych w Polsce”, zorganizowanym w Warszawie, w dniu 20 kwietnia 2011 roku zwracając się do wszystkich instytucji zaangażowanych w działania z zakresu przeciwdziałania narkomanii pragniemy skierować ich uwagę, na szereg zjawisk, które identyfikujemy jako mające niekorzystny wpływ na rozwój polskiego systemu pomocy i leczenia osób uzależnionych od narkotyków oraz realizację Krajowego Programu Przeciwdziałania Narkomanii.
Wybór metody leczenia jest w Polsce obciążony presją. System opieki zdrowotnej wymusza podejmowanie terapii drug free kosztem lecznictwa farmakologicznego, do którego dostęp jest bardzo ograniczony.
Profesjonalna interwencja na początkowym etapie leczenia, jest nadal raczej wyjątkiem niż regułą. Niedofinansowana pomoc ambulatoryjna częściej kieruje do leczenia zamiast leczyć, stąd mamy ciągle do czynienia z zjawiskiem „zastępowania stomatologów, protetykami”. Jest to podstawowa wada strukturalna, która nie pozwala zrównoważyć wzrostu wskaźników epidemiologicznych skutecznymi interwencjami. Poradnie leczenia uzależnień obejmują swoją opieką ponad połowę wszystkich pacjentów systemu, jednak na ich funkcjonowanie przeznaczane jest tylko 10% wszystkich nakładów na leczenie osób uzależnionych.
Lecznictwo stacjonarne (społeczności terapeutyczne), do którego dostępność jest prawdopodobnie najwyższa w Europie, obejmuje opieką do kilku procent osób problemowo używających narkotyków. Przejmuje ono natomiast ok. 75 % całego finansowania Narodowego Funduszu Zdrowia, przeznaczonego na całe lecznictwo narkotykowe. Terapia w ośrodku stacjonarnym, jest jedną z najdroższych procedur medycznych w ogóle, ponieważ nie podlega żadnej reglamentacji. Zjawisko tzw. „turystyki ośrodkowej” ma bardzo szeroki zakres, ponad 75% pacjentów ośrodków już wcześniej się w nich leczyło. Roczny pobyt pacjenta w ośrodku rehabilitacyjnym to koszt 30 do 40 tys. złotych. Od 2007 roku, liczba chętnych na leczenie stacjonarne spada, na dodatek prawdopodobnie trafia do niego wiele osób, które mogłyby z większym powodzeniem leczyć się ambulatoryjnie.
W wielu regionach naszego kraju (np. w opolskim, łódzkim, pomorskim, podlaskim, podkarpackim) istnieje problem monopolizacji leczenia narkotykowego przez duże organizacje, które odrzucają prowadzenie niektórych zupełnie podstawowych usług (leczenie substytucyjne, redukcja szkód), a inne traktują jako drugorzędne (leczenia ambulatoryjne). W efekcie, całe regiony pozbawione są wielu podstawowych zabezpieczeń pomocowych. Zwracamy uwagę, że monopolizujące rynek świadczeń dwie największe organizacje narkotykowe otrzymują blisko połowę całego krajowego finansowania leczenia, a lokalnie czasem 100 % (opolskie).
Działania postrehabilitacyjne, nie powinny być prowadzone w oddalonych od dużych miast placówkach stacjonarnych – zjawisko dość rozpowszechnione – ponieważ na ogół służą zakamuflowanemu i nieuzasadnionemu wydłużaniu rehabilitacji. Pacjent mieszkając w ośrodku nie usamodzielnia się, ma bardzo utrudniony dostęp do rynku pracy czy do nauki.
Ogromnym problemem dla podmiotów powołujących nowe programy substytucyjne, jest deficyt lekarzy zainteresowanych taką działalnością. W całej Polsce działa tylko ok. 25 takich lekarzy.
W Krakowie miało miejsce rozwiązanie przez zarząd Stowarzyszenia Monar Centrum Terapii Narkomanów, jedynej w Polsce struktury regionalnej i miejskiej, która z powodzeniem realizowała przez blisko dwie dekady politykę zabezpieczenia minimalnych potrzeb pomocowych i leczniczych.
Nasze rekomendacje:
- Uważamy że oszczędności, które powstaną w wyniku wprowadzenia art. 62a znowelizowanej Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii, należy przeznaczyć na rozwój lecznictwa substytucyjnego i ambulatoryjnego, w tym na zabezpieczenie działania zasady „leczyć zamiast karać”. Konieczne jest uruchomienie dodatkowego finansowania postrehabilitacji.
- W warunkach znowelizowanej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, w tym nowych zapisów uruchamiających zasadę „leczyć zamiast karać” (znowelizowane art. 72 i 73), konieczne jest ustalenie zasad współpracy pomiędzy organami wymiaru sprawiedliwości, ścigania i podmiotami, oferującymi usługi z zakresu leczenia i profilaktyki uzależnień, samorządami. Potrzebne jest wprowadzenie odpowiednich procedur i mechanizmów na których ta współpraca będzie oparta.
- Konieczne jest dokonanie zmian w szkoleniu lekarzy oraz podjęcie przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii rozmów z Polskim Towarzystwem Psychiatrycznym, kołami akademickimi, specjalistą krajowym ds. psychiatrii w celu znalezienia sposobu rozwiązania problemu deficytu lekarzy zainteresowanych prowadzeniem leczenia substytucyjnego.
- Konieczne jest zwrócenie uwagi samorządów, które opiekują się programami wychodzenia z bezdomności, na potrzebę podjęcia kroków mających na celu przeciwdziałanie dyskryminacji osób uzależnionych i zakażonych HIV w placówkach dla bezdomnych, przez personel tych placówek. Pobyt uzależnionego i bezdomnego pacjenta w schronisku, pozwala na podjęcie terapii w systemie ambulatoryjnym, w tym terapii podtrzymującej, terapii ARV, leczenia w ośrodku dziennym.
- Uważamy, że należy niezwłocznie uruchomić zabezpieczenia prawne, chroniące interes klienta przed praktykami monopolistycznymi oraz przed presją w wyborze leczenia.
- Uważamy, ze względu na szczupłość środków finansowych przeznaczonych na leczenia uzależnień od narkotyków w Polsce, należy bardziej racjonalne nimi gospodarować. Proponujemy wprowadzenie procedury case managment, obligatoryjnej dla osób, które bezskutecznie i wielokrotnie korzystały z kosztownych świadczeń leczniczych.
- Uważamy, że konieczne jest reaktywowanie CTN Monar – Kraków, oraz tworzenie podobnych struktur w pozostałych regionach naszego kraju, struktur gdzie żadna procedura lecznicza i pomocowa o potwierdzonej naukowo skuteczności nie będzie wykluczona czy dyskryminowana
Leczenie substytucyjne
Zwiększenie liczby miejsc w lecznictwie substytucyjnym jest najważniejszym z priorytetów województwa dolnośląskiego. Województwo to, posiada najwyższe po Mazowszu wskaźniki dotyczące używania opiatów. Obecnie na terenie Dolnego Sląska działa dwa programy substytucyjne (Wrocław i Zgorzelec) w których leczenie otrzymuje ok. 200 osób, co stanowi ok. 10% zabezpieczonych potrzeb. Zgodnie z celami KPPN 2011-2016, leczeniem substytucyjnym powinno być objętych 472 osób (25% z liczby 1888 osób uzależnionych od opiatów, zgodnie z szacunkami Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie).
Rekomendujemy lepszą współpracę NFZ z programem substytucyjnym we Wrocławiu, celem likwidacji tamtejszej kolejki do leczenia, oraz ogłoszenia konkursu, który powoli uruchomić mniejsze programy w najbardziej wysuniętych na północ i południe powiatach województwa.
Rehabilitacja stacjonarna
Konieczne jest skrócenie do 12 miesięcy czasu programów terapeutycznych w działających obecnie na terenie woj. dolnośląskiego 2 – óch ośrodkach, z programami dłuższymi niż roczne (jeden z nich z programem 24 miesięcznym). Zalecenie to jest zgodne z zaleceniami Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, według którego pacjent po roku pobytu w pół izolacyjnej placówce nie wynosi z terapii już istotnych korzyści, rekompensujących koszty terapii. Dalsza opieka nad pacjentem powinna odbywać się w ramach programu postrehabilitacyjnego, oraz w systemie ambulatoryjnym.
Postrehabilitacja
Zalecamy utworzenie 2 hosteli readaptacyjnych we Wrocławiu, obsługujących pacjentów z całej Polski, co pozwali skrócić terapię w dolnośląskich ośrodkach stacjonarnych, nawet do pół roku.
Rzecznik wskazał na potrzeby:
- wypracowania strategii pomocowej dla osób bezdomnych i uzależnionych
- stworzenie zintegrowanych serwisów, łączących możliwość opieki dziennej i noclegowej ze wsparciem medycznym i terapeutycznym
- weryfikacji prowadzonych działań pod kątem ich przydatności w nowych okolicznościach oraz wskazał na potrzebę wsparcia działań deficytowych
W tym celu postulował powołanie interdyscyplinarnego zespołu roboczego ds. wdrażania rekomendacji, do którego zadań należałoby m.in.:
- zbieranie i opracowywanie postulatów społecznych w formie rekomendacji,
- adresowanie ich do właściwych instytucji, w tym instytucji posiadających inicjatywę legislacyjną;
- konsultowanie gminnych strategii pomocowych;
- organizowanie spotkań eksperckich w celu opracowania diagnozy społecznej,
- ocena wyzwań i zagrożeń i przedstawianie ocen Warszawskiemu Forum Polityki Społecznej.
Jako zadania do pilnej realizacji zostały wskazane:
- zarekomendowanie MZ przez warszawskie i mazowieckie instytucje pomocowe zmiany modelu terapii substytucyjnej w celu szerszego jej udostępnienia, uefektywnienia, decentralizacji i poszerzenia spektrum stosowanych leków. Decentralizacja pomoże wielu pacjentom stołecznych programów substytucyjnych powrócić do swojego miejsca zamieszkania,
- wpisanie do umów z realizatorami zadań z zakresu przeciwdziałania bezdomności zapisów antydyskryminacyjnych dotyczących osób uzależnionych i zakażonych HIV.
- wprowadzenie interwencyjnej polityki lokalowej dotyczącej najmu lokali na działania opiekuńcze, wyodrębnienie lokali przez ZGN, likwidacja kaucji.
- zarekomendowanie MCPS wspierania działań opiekuńczych nad osobami z problemem narkotykowym i zakażonych HIV.
- rekomendowanie NFZ finansowania świadczeń z zakresu readaptacji społecznej (hosteli) oraz form pośrednich (oddziałów dziennych).
Propozycje dotyczyły również zadań „na jutro”:
- opracowanie standardów minimalnego zabezpieczenia dla placówki opieki dziennej i noclegowej. Standard taki powinien zakładać niski koszt programu wynikający z oparcia działalności na samopomocy i ponoszeniu przez klientów części kosztów utrzymania placówki. Nadzór i wsparcie dla podopiecznych powinno zapewnić zewnętrzne zaplecze ambulatoryjne. By placówka mogła sprawnie działać, liczba miejsc noclegowych nie powinna przekraczać 20 łóżek.
- wyłączenie z finansowania gminy (dzielnic) działań profilaktycznych o niepotwierdzonej skuteczności, wśród nich festynów, konkursów, zajęć sportowych, alternatywnych form spędzania czasu, jednorazowych wydarzeń typu pogadanki, konkursy profilaktyczne. Wsparcie rekomendowanych przez MZ programów profilaktycznych, w tym programu FRED goes net.
- wsparcie Candis, specjalistycznego programu terapeutycznego dla użytkowników konopi, stanowiących ok. 50% osób zgłaszających się do leczenia.
- wsparcie działań opiekuńczych, dziennych i noclegowych.
- wsparcie zintegrowanych programów pomocowych, posiadających w ofercie pomoc medyczną, psychoterapię, działania środowiskowe, działania opiekuńcze, programy readaptacji społecznej.
- wsparcie bezpłatnej pomocy prawnej dla osób używających narkotyków. Cel: wzmocnienie zasady „leczyć zamiast karać”, prewencja bezdomności przez pomoc prawną osobom z zadłużonym mieszkaniem czy eksmitowanym, i inna.
- wsparcie działań środowiskowych (streetworkerskich) zorientowanych na różnorodne grupy odbiorców.
- zlecenie opracowania elektronicznego systemu zbierania danych dot. klientów programów opiekuńczych, dla celów diagnozy społecznej i usprawnienia systemu opieki.
- opracowanie standardu minimalnego zabezpieczenia świadczeń dla placówek leczniczych, dofinansowanych ze środków M. st. Warszawy (np. lekarz-psychiatra na ½ etatu, prowadzenie rekomendowanych programów profilaktycznych i leczniczych w tym Fred i Candis, pomoc prawna).
Stowarzyszenie Jump 93 stoi na stanowisku, że restrykcyjne prawo nikotynowe tworzone na potrzeby ochrony młodzieży powinno być zdecydowanie mniej rygorystyczne w przypadku osób dorosłych. Brak takiego rozdzielenia powoduje funkcjonowanie w powszechnym obiegu komunikatów nieprawdziwych, nastawionych na odstraszanie – według dawnych, nieskutecznych wzorów profilaktyki młodzieżowej.
Widocznym a nieuwzględnionym problemem obecnej polityki nikotynowej jest również brak zaufania do instytucji i autorytetów wśród osób dorosłych, które mają własne, wieloletnie doświadczenia w radzeniu sobie z uzależnieniem od nikotyny, o tyle cenne, że zdobywane własnym wysiłkiem, bez udziału specjalistów. Sprzeczne z tymi doświadczeniami komunikaty ekspertów Ministerstwa Zdrowia podważają zaufanie do instytucji i do nauki, tworząc zły klimat dla skutecznych działań pomagających osobom uzależnionym od nikotyny.
Za szkodliwy uważamy arbitralny, niemal ideologiczny charakter wypowiedzi ekspertów przytaczanych przez Ministerstwo – do wątpliwych, niepotwierdzonych naukowo tez, należy np. stwierdzenie, że tylko abstynencja jest wartym zabiegów celem działań leczniczych. Za zupełnie nieuzasadnione popularyzowanie tezy, że podejście redukcji szkód w przeciwdziałaniu nikotynizmowi „nie działa”.
Powyższe przykłady opinii przytaczanych przez MZ – przy jednoczesnych sugestiach lobbingu na rzecz koncernów/producentów wyrobów nikotynowych kierowanych do głosów krytycznych – są destrukcyjne dla rzetelności debaty i obniżają jej standard. To źle wróży działaniom naprawczym wokół infrastruktury leczniczej, skuteczności edukacji i wszelkim inicjatywom przeciwdziałającym narastającej popularności produktów nikotynowych wśród młodzieży.
Poniżej postaramy się przybliżyć kilka faktów dotyczących określonych oddziaływań terapeutycznych i wyjaśnić zasady ich skuteczności.
I.
Zgodnie z wynikami badań, palony tytoń jest najbardziej szkodliwą formą używania nikotyny, przede wszystkim kancerogenną i w sposób istotny skracającą życie. Niestety, od ekspertów MZ słyszymy, że nie należy upowszechniać informacji o mniejszej szkodliwości produktów bezdymowych ze względu na ich popularność wśród młodzieży.
Dodatkowo polscy eksperci wspierający restrykcyjną legislację wybiórczo powołują się na doświadczenia innych krajów przemilczając sukcesy tych lokalnych polityk, które są efektem m in. zastępowania palonego tytoniu mniej szkodliwymi alternatywami. Przykłady Czech i Szwecji wskazują, że takie podejście przynosi pożądane zamiany, a sukces ich opiera się na akceptacji społecznej dla alternatywnych produktów nikotynowych, wśród nich snusów w Szwecji, czy e-papierosów i saszetek w Czechach.
Szczególnie bulwersuje pomijanie i przemilczanie przypadku Szwecji, jedynego kraju w UE o odsetku palaczy tytoniu poniżej poziomu 5%.
Nie podlega dyskusji, że produkty nikotynowe, również bezdymowe szybko i silnie uzależniają i są szkodliwe dla zdrowia. Mimo to, badacze tych szkód są zgodni, że sama nikotyna nie jest kancerogenna, a występowanie innego rodzaju szkód jest rzadsze, kiedy jest używana w formach bezdymowych.
II.
Eksperci MZ powołując się na polityki innych krajów ignorują często polityki wykorzystujące podejście harm reduction. Spotkać można w ich opiniach stwierdzenie, że „tzw. redukcja szkód” (PAN), w przeciwdziałaniu używania nikotyny nie działa.
Nieporozumienie polega na tym, że redukcja szkód nie jest sztywną procedurą, ani metodą likwidacji uzależnienia, lecz pragmatycznym podejściem do problemu używania substancji psychoaktywnych. Dostarcza ono sposobów na minimalizację szkód zdrowotnych powodowanych przez daną substancję psychoaktywną – w tym wypadku nikotynę – wskazując mniej szkodliwe sposoby jej używania i wspierając w odchodzeniu od tych bardziej szkodliwych, zwłaszcza od palenia tytoniu.
Podkreślmy zarazem, że choć celem redukcji szkód nie jest abstynencja, to podejście to może służyć całkowitemu zaprzestaniu używania substancji i nie odrzuca takiego dążenia.
Pragmatyka opiera się tu na założeniu, że każde destrukcyjne wobec własnego dobrostanu działanie można zmodyfikować tak, by powodowało mniej problemów dla jednostki oraz – w skali makro – dla zdrowia publicznego.
Takiego efektu w terapii nie wolno ignorować, tym bardziej, że jest on uznawany przez wszelkie modele opieki zdrowotnej w krajach o wysokiej kulturze medycznej, gdzie wykorzystywana jest każda szansa na wydłużenie życia i poprawy jego jakości.
Oznacza to, że nie należy ograniczać osobom palącym dostępu do produktów bezdymowych, a nie na odwrót, zniechęcać niejasnym przekazem o daremności takiego działania.
III.
Podkreślmy raz jeszcze, że pojawiający się w obiegu społecznym przekaz o porównywalnej szkodliwości palenia tytoniu i form bezdymowych jest nieprawdziwy.
Powtórzmy też za lekarzami, że „palenie tytoniu, jako najpowszechniejsza forma używania nikotyny, jest jedną z głównych przyczyn zgonów wśród polskich mężczyzn i kobiet – szacuje się, że 2/3 wszystkich zgonów nowotworowych jest spowodowanych dymem papierosowym”.
Aby chronić społeczeństwo przed najgroźniejszymi chorobami odtytoniowymi, zastosowanie redukcji szkód – w tym wypadku nikotyny w formach bezdymowych – jest jak najbardziej celowe.
Należy to podejście wzmacniać, jednoznacznie odnosząc się do wiedzy i w sposób budzący zaufanie formułować przekaz nt. skutków palenia tytoniu i używania alternatyw.
Ułatwmy osobom palącym używanie produktów bezdymowych – zwłaszcza tym, które nie mają dość determinacji, by od razu pozbyć się uzależnienia lub podjąć całą zorganizowaną, ustrukturyzowaną terapię. Zmiana sposobu używania nikotyny poprawi ich zdrowie i jakość życia nie przeszkadzając w podejmowaniu dalszych działań w kierunku uwolnienia się od uzależnienia.
IV.
Szczególnie wyraźnym problemem jest popularność nikotyny wśród młodzieży. Jak temu problemowi zaradzić?
Przede wszystkim należy uwzględnić problem nikotyny w edukacji i szkolnych programach profilaktycznych, dodając do tego dedykowane poradnictwo odrębne od poradnictwa dla dorosłych.
Drugą kwestią jest ograniczenie marketingu skierowanego do młodzieży. Tu przede wszystkim reakcji społecznej wymagają zwracające uwagę atrakcyjne wizualnie, dynamiczne wzory na opakowaniach i nazewnictwo aromatów, ale też formuły skierowane do dzieci, jak kolekcjonowanie naklejek otrzymywanych przy zakupie kolejnych „podów” itp.
Jacek Charmast
Prezes Stowarzyszenia Jump 93
- Magda Bartnik, prezeska Fundacji Prekursor
- Iwona Bohdanowicz, prezeska Fundacji Salida Wrocław
- Agnieszka Sieniawska, przewodnicząca Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej
- Maja Ruszpel, prezeska Fundacji Inspiratornia
- Beata Zajkowska, kierowniczka Poradni Profilaktyki, Leczenia i Terapii Uzależnień w Gdańsku, Stowarzyszenie MONAR
- Żaneta Marmon-Leśniak, kierowniczka Poradni Profilaktyki, Leczenia i Terapii Uzależnień w Jeleniej Górze, Stowarzyszenie MONAR
- Dorota Rogowska – Szadkowska, dr. n. med.
- Grzegorz Wodowski, kierownik Poradni Profilaktyki, Leczenia i Terapii Uzależnień w Krakowie, Stowarzyszenie MONAR
- Tomasz Harasimowicz, kierownik Poradni Profilaktyki, Leczenia i Terapii Uzależnień MONAR, Stowarzyszenie MONAR
- Tomasz Małkuszewski, przewodniczący Społecznego Komitetu ds. AIDS
- Prof. Edward Gorzelańczyk, psychiatra, prezes Stowarzyszenia Substytucyjnego Leczenia Uzależnień MAR
- Prof. Marcin Ziółkowski, psychiatra
Poniżej przedstawiamy dodatkowo opracowane przez Stowarzyszenie Jump 93 wspólne stanowisko specjalistów pracujących w obszarze leczenia i pomocy uzależnionym, odnoszące się do ostatnich zmian legislacyjnych. Zostało ono przesłane 14 kwietnia 2025 Ministrze Zdrowia Izabeli Leszczynie.
Opublikowany tekst można znaleźć na stronie internetowej JUMP’93: https://jump93.pl/stanowisko-ekspertow-i-organizacji-pozarzadowych-w-sprawie-aktualnej-polityki-nikotynowej/
STANOWISKO TERAPEUTÓW, LEKARZY, EKSPERTÓW, OSÓB PRACUJĄCYCH W PROGRAMACH PSYCHOTERAPII I REDUKCJI SZKÓD
dla osób używających substancji psychoaktywnych w związku z obecnymi zmianami prawa dotyczącymi używania nikotyny
Jako osoby wykorzystujące w swojej pracy podejście redukcji szkód, wyrażamy swoje zaniepokojenie kierunkiem wprowadzanych regulacji prawnych dotyczących obrotu produktami nikotynowymi oraz kierunkiem wywołanej tymi zmianami debaty publicznej.
Poniżej przedstawiamy kwestie budzące największe wątpliwości oraz nasze wnioski i rekomendacje odnoszące się do zasadniczych problemów systemowych.
1.
Najbardziej niepokojąca jest coraz częściej spotykana opinia, że palenie tytoniu i bezdymowe używanie nikotyny niosą podobne skutki zdrowotne. Nie jest to prawdą.
Palenie tytoniu, jako najpowszechniejsza forma używania nikotyny, jest jedną z głównych przyczyn zgonów wśród polskich mężczyzn i kobiet – szacuje się, że 2/3 wszystkich zgonów nowotworowych jest spowodowanych dymem papierosowym[1]. Natomiast bezdymne używanie nikotyny prowadzi do uzależnienia, lecz jego szkody zdrowotne są znacznie mniejsze od powstających w wyniku palenia tradycyjnych papierosów[2].
W naszej opinii, tworzenie prawa pod wpływem przeświadczeń, dla doraźnych efektów czy wyłącznie w celu dostosowania przepisów do norm i regulacji unijnych, to działanie najczęściej mało skuteczne i powierzchowne.
Oczywiście, tak jak wszyscy, uważamy, że należy chronić młodzież przed używaniem nikotyny, przede wszystkim rozbrajać wszelkie pułapki marketingowe oraz edukować w kierunku aktywnego i zdrowego stylu życia. Każda inicjacja używania substancji psychoaktywnych niesie ryzyko szkód zdrowotnych i uzależnienia. Również moda na nowe produkty i formy używania nikotyny może spowodować poważne koszty społeczne.
2.
Co do polityki nikotynowej wobec osób dorosłych, rekomendujemy rozwagę i umiar. Przede wszystkim, proponujemy wzmacniać wybór dostępnych narzędzi pomocnych w samodzielnym odstawieniu nikotyny.
Samoleczenie w polskiej tradycji rzucania palenia ma i zawsze miało istotne miejsce. Jest to działanie szczególnie wartościowe z perspektywy zdrowia publicznego, np. biorąc pod uwagę niechętnych wizytom u lekarza mężczyzn[3]. Nie należy więc ignorować jego potencjału, ale go wzmacniać.
Nawet jeśli chce się zbudować profesjonalny i dostępny system lecznictwa nikotynowego, należy wspierać osoby samodzielnie odstawiające nikotynę przez edukację społeczną, w tym edukację z wykorzystaniem internetu.
3.
Należy pamiętać, że droga do abstynencji, to często proces długotrwały, przeplatany sukcesami i porażkami. Na tej drodze, odejście od palonego tytoniu na rzecz bezdymowych form używania nikotyny jest pierwszym zwycięstwem.
Trzeba też stanowczo stwierdzić, że dostępność alternatyw dla „klasycznego” palenia przekłada się na istotne zmniejszenie liczby zgonów spowodowanych używaniem nikotyny. Żaden podgrzewany tytoń, czy inny produkt zastępczy, nie jest tak szkodliwy jak tradycyjny papieros, tak dla otoczenia palacza, jak i jego samego. Wystarczy spojrzeć na Szwecję, gdzie dzięki edukacji i dostępowi do szerokiej oferty produktów alternatywnych, papierosów używa tylko 5% dorosłych. Przekłada się to na najniższy w Europie odsetek chorób odtytoniowych, w tym aż o 41% mniejszy odsetek zachorowań na raka płuc w porównaniu z innymi europejskimi krajami[4].
Dyskusje w przedmiocie palenia tytoniu pomijają często niektóre ważne wątki. Formy bezdymowe mają też taką zaletę, że redukują użycie ognia w miejscach niedozwolonych, np. w lasach, hotelach, szpitalach, sanatoriach, pociągach i in.
Jako osoby pracujące z uzależnionymi od różnych substancji i niemal zawsze od nikotyny, znamy całe rodziny, gdzie jedna osoba paląca na małej powierzchni mieszkalnej skazuje na bierne wdychanie dymu całą resztę domowników, w tym dzieci.
4.
Nasze wieloletnie doświadczenie w niesieniu pomocy osobom z uzależnieniem, ale też rekomendacje ekspertów i wiedza wynikająca z badań, upoważniają nas do opinii, że produkty zastępcze mają bardzo ważne miejsce w procesie wychodzenia z uzależnienia.
Wiele osób traktuje e-papierosy czy saszetki nikotynowe, podobnie jak od lat sprawdzone nikotynowe gumy do żucia, jako mniej szkodliwą formę używania nikotyny, ale też jako etap wychodzenia z nałogu. Te osoby mają pełne prawo tak myśleć i działać – i nawet jeśli pozostają przez długi czas użytkownikami nikotyny, jest to dla ich zdrowia mniej szkodliwe niż „tradycyjne” używanie tytoniu.
Podobnie jak w przypadku terapii substytucyjnej uzależnienia od opioidów, należy zaakceptować, że leczenie czy samoleczenie zastępcze może być stosowane bezterminowo, gdy przynosi istotne korzyści w stosunku do braku leczenia.
*
Podsumowując, proponujemy instytucjom państwa odpowiedzialnym za ochronę zdrowia inną ścieżkę działania i kreowania prawa: taką, którą poszło wiele krajów europejskich, a przede wszystkim wskazywaną przez zdecydowaną większość polskich lekarzy zajmujących się chorobami odtytoniowymi.
Rekomendujemy przede wszystkim opracowanie krajowej strategii przeciwdziałania nikotynizmowi. Konieczne jest, i w tym punkcie zgadzamy się z postulatami zgłaszanymi już wcześniej przez środowisko ekspertów, utworzenie przy Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom biura ds. polityki nikotynowej.
Taka jednostka, podobnie jak te działające w zakresie rozwiązywania problemów alkoholowych, narkotykowych czy uzależnień behawioralnych, przejęłaby funkcję porządkującą działania wokół problemu nikotynizmu, w tym w obszarze edukacji, profilaktyki, szkoleń czy opracowywanie projektów zmiany prawa.
Jacek Charmast,
prezes Stowarzyszenia Jump 93
koordynator programu Rzecznika Praw Osób Uzależnionych
Lista sygnatariuszy:
- Magdalena Bartnik, prezeska Fundacji Prekursor,
- Iwona Bohdanowicz, prezeska Fundacji Salida we Wrocławiu,
- Tomasz Malkuszewski, przewodniczący Społecznego Komitetu ds. AIDS,
- Agnieszka Sieniawska, przewodnicząca Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej,
- Grzegorz Wodowski, kierownik Poradni Leczenia Uzależnień Monar w Krakowie,
- Katarzyna Puławska-Popielarz, wiceprezeska Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności, kierowniczka Młodzieżowego Ośrodka Rehabilitacji w Kazuniu-Bielanach,
- Ewa Woydyłło-Osiatyńska, dr psychologii,
- Marek Balicki, lekarz, b. dwukrotny Minister Zdrowia,
- Żaneta Marmon-Leśniak, kierowniczka Poradni Leczenia Uzależnień Monar w Jeleniej Górze,
- Tomasz Harasimowicz, kierownik Poradni Leczenia Uzależnień Monar w Warszawie,
- Piotr Jabłoński dr. n. med. b. dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom,
- Beata Zajkowska, kierowniczka Poradni Leczenia Uzależnień Monar w Gdańsku,
- Janusz Strzelecki, z-ca dyrektora Ośrodka Rehabilitacyjno-Readaptacyjnego w Otwocku-Anielinie
- Dorota Rogowska Szadkowska, lekarka, dr. n. med.
- Krzysztof Łanda, lekarz, b. podsekretarz stanu w MZ,
- Robert Rutkowski, psychoterapeuta,
- Jacek Gąsiorowski, lekarz, dr. n. med. z-ca dyrektora Wrocławskiego Centrum Zdrowia,
- Magdalena Ankiersztajn-Bartczak, dr. nauk społ, prezeska Fundacji Edukacji Społecznej,
- Mateusz Liwski, prezes Fundacji Res Humanae,
- Robert Podniesiński, kierownik Poradni Leczenia Uzależnień Powrót z U w Siedlcach
- Maja Ruszpel, prezeska Fundacji Inspiratornia
- Katarzyna Lendzion, kierowniczka Centrum Leczenia Uzależnień Mały Rycerz, w Warszawie
- Prof. Edward Gorzelańczyk, psychiatra, biolog, prezes Stowarzyszenia Substytucyjnego Leczenia Uzależnień MAR
- Prof. Marcin Ziółkowski, psychiatra,
- Prof. Napoleon Waszkiewicz, psychiatra
[1]Dane z konferencji Misja Rak Płuca, https://politykazdrowotna.com/artykul/dym-tytoniowy-najczesciej-n1254693
[2]Za: National Health Service (NHS): https://www.nhs.uk/better-health/quit-smoking/ready-to-quit-smoking/vaping-to-quit-smoking/#is-vaping-harmful
[3]Po poradę lekarską zgłasza się o 10% mniej mężczyzn niż kobiet w Polsce, patrz np. https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/o-zdrowiu-po-mesku
[4] https://www.euronews.com/health/2023/05/17/smoke-free-sweden-why-are-swedes-stubbing-out-their-cigarettes
Stowarzyszenie Jump 93 stoi na stanowisku, że restrykcyjne prawo nikotynowe tworzone na potrzeby ochrony młodzieży powinno być zdecydowanie mniej rygorystyczne w przypadku osób dorosłych. Brak takiego rozdzielenia powoduje funkcjonowanie w powszechnym obiegu komunikatów nieprawdziwych, nastawionych na odstraszanie – według dawnych, nieskutecznych wzorów profilaktyki młodzieżowej.
Widocznym a nieuwzględnionym problemem obecnej polityki nikotynowej jest również brak zaufania do instytucji i autorytetów wśród osób dorosłych, które mają własne, wieloletnie doświadczenia w radzeniu sobie z uzależnieniem od nikotyny, o tyle cenne, że zdobywane własnym wysiłkiem, bez udziału specjalistów. Sprzeczne z tymi doświadczeniami komunikaty ekspertów Ministerstwa Zdrowia podważają zaufanie do instytucji i do nauki, tworząc zły klimat dla skutecznych działań pomagających osobom uzależnionym od nikotyny.
Za szkodliwy uważamy arbitralny, niemal ideologiczny charakter wypowiedzi ekspertów przytaczanych przez Ministerstwo – do wątpliwych, niepotwierdzonych naukowo tez, należy np. stwierdzenie, że tylko abstynencja jest wartym zabiegów celem działań leczniczych. Za zupełnie nieuzasadnione popularyzowanie tezy, że podejście redukcji szkód w przeciwdziałaniu nikotynizmowi „nie działa”.
Powyższe przykłady opinii przytaczanych przez MZ – przy jednoczesnych sugestiach lobbingu na rzecz koncernów/producentów wyrobów nikotynowych kierowanych do głosów krytycznych – są destrukcyjne dla rzetelności debaty i obniżają jej standard. To źle wróży działaniom naprawczym wokół infrastruktury leczniczej, skuteczności edukacji i wszelkim inicjatywom przeciwdziałającym narastającej popularności produktów nikotynowych wśród młodzieży.
Poniżej postaramy się przybliżyć kilka faktów dotyczących określonych oddziaływań terapeutycznych i wyjaśnić zasady ich skuteczności.
I.
Zgodnie z wynikami badań, palony tytoń jest najbardziej szkodliwą formą używania nikotyny, przede wszystkim kancerogenną i w sposób istotny skracającą życie. Niestety, od ekspertów MZ słyszymy, że nie należy upowszechniać informacji o mniejszej szkodliwości produktów bezdymowych ze względu na ich popularność wśród młodzieży.
Dodatkowo polscy eksperci wspierający restrykcyjną legislację wybiórczo powołują się na doświadczenia innych krajów przemilczając sukcesy tych lokalnych polityk, które są efektem m in. zastępowania palonego tytoniu mniej szkodliwymi alternatywami. Przykłady Czech i Szwecji wskazują, że takie podejście przynosi pożądane zamiany, a sukces ich opiera się na akceptacji społecznej dla alternatywnych produktów nikotynowych, wśród nich snusów w Szwecji, czy e-papierosów i saszetek w Czechach.
Szczególnie bulwersuje pomijanie i przemilczanie przypadku Szwecji, jedynego kraju w UE o odsetku palaczy tytoniu poniżej poziomu 5%.
Nie podlega dyskusji, że produkty nikotynowe, również bezdymowe szybko i silnie uzależniają i są szkodliwe dla zdrowia. Mimo to, badacze tych szkód są zgodni, że sama nikotyna nie jest kancerogenna, a występowanie innego rodzaju szkód jest rzadsze, kiedy jest używana w formach bezdymowych.
II.
Eksperci MZ powołując się na polityki innych krajów ignorują często polityki wykorzystujące podejście harm reduction. Spotkać można w ich opiniach stwierdzenie, że „tzw. redukcja szkód” (PAN), w przeciwdziałaniu używania nikotyny nie działa.
Nieporozumienie polega na tym, że redukcja szkód nie jest sztywną procedurą, ani metodą likwidacji uzależnienia, lecz pragmatycznym podejściem do problemu używania substancji psychoaktywnych. Dostarcza ono sposobów na minimalizację szkód zdrowotnych powodowanych przez daną substancję psychoaktywną – w tym wypadku nikotynę – wskazując mniej szkodliwe sposoby jej używania i wspierając w odchodzeniu od tych bardziej szkodliwych, zwłaszcza od palenia tytoniu.
Podkreślmy zarazem, że choć celem redukcji szkód nie jest abstynencja, to podejście to może służyć całkowitemu zaprzestaniu używania substancji i nie odrzuca takiego dążenia.
Pragmatyka opiera się tu na założeniu, że każde destrukcyjne wobec własnego dobrostanu działanie można zmodyfikować tak, by powodowało mniej problemów dla jednostki oraz – w skali makro – dla zdrowia publicznego.
Takiego efektu w terapii nie wolno ignorować, tym bardziej, że jest on uznawany przez wszelkie modele opieki zdrowotnej w krajach o wysokiej kulturze medycznej, gdzie wykorzystywana jest każda szansa na wydłużenie życia i poprawy jego jakości.
Oznacza to, że osoby palące powinny być zachęcane do używania produktów bezdymowych i zyskiwać wsparcie w kierunku dalszej zmiany, a nie, na odwrót, zniechęcane niejasnym przekazem o daremności takiego działania.
III.
Podkreślmy raz jeszcze, że pojawiający się w obiegu społecznym przekaz o porównywalnej szkodliwości palenia tytoniu i form bezdymowych jest nieprawdziwy.
Powtórzmy też za lekarzami, że „palenie tytoniu, jako najpowszechniejsza forma używania nikotyny, jest jedną z głównych przyczyn zgonów wśród polskich mężczyzn i kobiet – szacuje się, że 2/3 wszystkich zgonów nowotworowych jest spowodowanych dymem papierosowym”.
Aby chronić społeczeństwo przed najgroźniejszymi chorobami odtytoniowymi, zastosowanie redukcji szkód – w tym wypadku nikotyny w formach bezdymowych – jest jak najbardziej celowe.
Należy to podejście wzmacniać, jednoznacznie odnosząc się do wiedzy i w sposób budzący zaufanie formułować przekaz nt. skutków palenia tytoniu i używania alternatyw.
Ułatwmy osobom palącym używanie produktów bezdymowych – zwłaszcza tym, które nie mają dość determinacji, by od razu pozbyć się uzależnienia lub podjąć całą zorganizowaną, ustrukturyzowaną terapię. Zmiana sposobu używania nikotyny poprawi ich zdrowie i jakość życia nie przeszkadzając w podejmowaniu dalszych działań w kierunku uwolnienia się od uzależnienia.
IV.
Szczególnie wyraźnym problemem jest popularność nikotyny wśród młodzieży. Jak temu problemowi zaradzić?
Przede wszystkim należy uwzględnić problem nikotyny w edukacji i szkolnych programach profilaktycznych, dodając do tego dedykowane poradnictwo odrębne od poradnictwa dla dorosłych.
Drugą kwestią jest ograniczenie marketingu skierowanego do młodzieży. Tu przede wszystkim reakcji społecznej wymagają zwracające uwagę atrakcyjne wizualnie, dynamiczne wzory na opakowaniach i nazewnictwo aromatów, ale też formuły skierowane do dzieci, jak kolekcjonowanie naklejek otrzymywanych przy zakupie kolejnych „podów” itp.
Jacek Charmast
Prezes Stowarzyszenia Jump 93
Poniżej przedstawiamy dodatkowo opracowane przez Stowarzyszenie Jump 93 wspólne stanowisko specjalistów pracujących w obszarze leczenia i pomocy uzależnionym, odnoszące się do ostatnich zmian legislacyjnych. Zostało ono przesłane 14 kwietnia 2025 Ministrze Zdrowia Izabeli Leszczynie.
Opublikowany tekst można znaleźć na stronie internetowej JUMP’93: https://jump93.pl/stanowisko-ekspertow-i-organizacji-pozarzadowych-w-sprawie-aktualnej-polityki-nikotynowej/
Jako osoby wykorzystujące w swojej pracy podejście redukcji szkód, wyrażamy swoje zaniepokojenie kierunkiem wprowadzanych regulacji prawnych dotyczących obrotu produktami nikotynowymi oraz kierunkiem wywołanej tymi zmianami debaty publicznej.
Poniżej przedstawiamy kwestie budzące największe wątpliwości oraz nasze wnioski i rekomendacje odnoszące się do zasadniczych problemów systemowych.
1.
Najbardziej niepokojąca jest coraz częściej spotykana opinia, że palenie tytoniu i bezdymowe używanie nikotyny niosą podobne skutki zdrowotne. Nie jest to prawdą.
Palenie tytoniu, jako najpowszechniejsza forma używania nikotyny, jest jedną z głównych przyczyn zgonów wśród polskich mężczyzn i kobiet – szacuje się, że 2/3 wszystkich zgonów nowotworowych jest spowodowanych dymem papierosowym[1]. Natomiast bezdymne używanie nikotyny prowadzi do uzależnienia, lecz jego szkody zdrowotne są znacznie mniejsze od powstających w wyniku palenia tradycyjnych papierosów[2].
W naszej opinii, tworzenie prawa pod wpływem przeświadczeń, dla doraźnych efektów czy wyłącznie w celu dostosowania przepisów do norm i regulacji unijnych, to działanie najczęściej mało skuteczne i powierzchowne.
Oczywiście, tak jak wszyscy, uważamy, że należy chronić młodzież przed używaniem nikotyny, przede wszystkim rozbrajać wszelkie pułapki marketingowe oraz edukować w kierunku aktywnego i zdrowego stylu życia. Każda inicjacja używania substancji psychoaktywnych niesie ryzyko szkód zdrowotnych i uzależnienia. Również moda na nowe produkty i formy używania nikotyny może spowodować poważne koszty społeczne.
2.
Co do polityki nikotynowej wobec osób dorosłych, rekomendujemy rozwagę i umiar. Przede wszystkim, proponujemy wzmacniać wybór dostępnych narzędzi pomocnych w samodzielnym odstawieniu nikotyny.
Samoleczenie w polskiej tradycji rzucania palenia ma i zawsze miało istotne miejsce. Jest to działanie szczególnie wartościowe z perspektywy zdrowia publicznego, np. biorąc pod uwagę niechętnych wizytom u lekarza mężczyzn[3]. Nie należy więc ignorować jego potencjału, ale go wzmacniać.
Nawet jeśli chce się zbudować profesjonalny i dostępny system lecznictwa nikotynowego, należy wspierać osoby samodzielnie odstawiające nikotynę przez edukację społeczną, w tym edukację z wykorzystaniem internetu.
3.
Należy pamiętać, że droga do abstynencji, to często proces długotrwały, przeplatany sukcesami i porażkami. Na tej drodze, odejście od palonego tytoniu na rzecz bezdymowych form używania nikotyny jest pierwszym zwycięstwem.
Trzeba też stanowczo stwierdzić, że dostępność alternatyw dla „klasycznego” palenia przekłada się na istotne zmniejszenie liczby zgonów spowodowanych używaniem nikotyny. Żaden podgrzewany tytoń, czy inny produkt zastępczy, nie jest tak szkodliwy jak tradycyjny papieros, tak dla otoczenia palacza, jak i jego samego. Wystarczy spojrzeć na Szwecję, gdzie dzięki edukacji i dostępowi do szerokiej oferty produktów alternatywnych, papierosów używa tylko 5% dorosłych. Przekłada się to na najniższy w Europie odsetek chorób odtytoniowych, w tym aż o 41% mniejszy odsetek zachorowań na raka płuc w porównaniu z innymi europejskimi krajami[4].
Dyskusje w przedmiocie palenia tytoniu pomijają często niektóre ważne wątki. Formy bezdymowe mają też taką zaletę, że redukują użycie ognia w miejscach niedozwolonych, np. w lasach, hotelach, szpitalach, sanatoriach, pociągach i in.
Jako osoby pracujące z uzależnionymi od różnych substancji i niemal zawsze od nikotyny, znamy całe rodziny, gdzie jedna osoba paląca na małej powierzchni mieszkalnej skazuje na bierne wdychanie dymu całą resztę domowników, w tym dzieci.
4.
Nasze wieloletnie doświadczenie w niesieniu pomocy osobom z uzależnieniem, ale też rekomendacje ekspertów i wiedza wynikająca z badań, upoważniają nas do opinii, że produkty zastępcze mają bardzo ważne miejsce w procesie wychodzenia z uzależnienia.
Wiele osób traktuje e-papierosy czy saszetki nikotynowe, podobnie jak od lat sprawdzone nikotynowe gumy do żucia, jako mniej szkodliwą formę używania nikotyny, ale też jako etap wychodzenia z nałogu. Te osoby mają pełne prawo tak myśleć i działać – i nawet jeśli pozostają przez długi czas użytkownikami nikotyny, jest to dla ich zdrowia mniej szkodliwe niż „tradycyjne” używanie tytoniu.
Podobnie jak w przypadku terapii substytucyjnej uzależnienia od opioidów, należy zaakceptować, że leczenie czy samoleczenie zastępcze może być stosowane bezterminowo, gdy przynosi istotne korzyści w stosunku do braku leczenia.
*
Podsumowując, proponujemy instytucjom państwa odpowiedzialnym za ochronę zdrowia inną ścieżkę działania i kreowania prawa: taką, którą poszło wiele krajów europejskich, a przede wszystkim wskazywaną przez zdecydowaną większość polskich lekarzy zajmujących się chorobami odtytoniowymi.
Rekomendujemy przede wszystkim opracowanie krajowej strategii przeciwdziałania nikotynizmowi. Konieczne jest i w tym punkcie zgadzamy się z postulatami zgłaszanymi już wcześniej przez środowisko ekspertów, utworzenie przy Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom biura ds. polityki nikotynowej.
Taka jednostka, podobnie jak te działające w zakresie rozwiązywania problemów alkoholowych, narkotykowych czy uzależnień behawioralnych, przejęłaby funkcję porządkującą działania wokół problemu nikotynizmu, w tym w obszarze edukacji, profilaktyki, szkoleń czy opracowywanie projektów zmiany prawa.
Jacek Charmast,
prezes Stowarzyszenia Jump 93
koordynator programu Rzecznika Praw Osób Uzależnionych
Lista sygnatariuszy:
- Magdalena Bartnik, prezeska Fundacji Prekursor,
- Iwona Bohdanowicz, prezeska Fundacji Salida we Wrocławiu,
- Tomasz Malkuszewski, przewodniczący Społecznego Komitetu ds. AIDS,
- Agnieszka Sieniawska, przewodnicząca Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej,
- Grzegorz Wodowski, kierownik Poradni Leczenia Uzależnień Monar w Krakowie,
- Katarzyna Puławska-Popielarz, wiceprezeska Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności, kierowniczka Młodzieżowego Ośrodka Rehabilitacji w Kazuniu-Bielanach,
- Ewa Woydyłło-Osiatyńska, dr psychologii,
- Marek Balicki, lekarz, b. dwukrotny Minister Zdrowia,
- Żaneta Marmon-Leśniak, kierowniczka Poradni Leczenia Uzależnień Monar w Jeleniej Górze,
- Tomasz Harasimowicz, kierownik Poradni Leczenia Uzależnień Monar w Warszawie,
- Piotr Jabłoński dr. n. med. b. dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom,
- Beata Zajkowska, kierowniczka Poradni Leczenia Uzależnień Monar w Gdańsku,
- Janusz Strzelecki, z-ca dyrektora Ośrodka Rehabilitacyjno-Readaptacyjnego w Otwocku-Anielinie
- Dorota Rogowska Szadkowska, lekarka, dr. n. med.
- Krzysztof Łanda, lekarz, b. podsekretarz stanu w MZ,
- Robert Rutkowski, psychoterapeuta,
- Jacek Gąsiorowski, lekarz, dr. n. med. z-ca dyrektora Wrocławskiego Centrum Zdrowia,
- Magdalena Ankiersztajn-Bartczak, dr. nauk społ, prezeska Fundacji Edukacji Społecznej,
- Mateusz Liwski, prezes Fundacji Res Humanae,
- Robert Podniesiński, kierownik Poradni Leczenia Uzależnień Powrót z U w Siedlcach
- Maja Ruszpel, prezeska Fundacji Inspiratornia
- Katarzyna Lendzion, kierowniczka Centrum Leczenia Uzależnień Mały Rycerz, w Warszawie
- Prof. Edward Gorzelańczyk, psychiatra, biolog, prezes Stowarzyszenia Substytucyjnego Leczenia Uzależnień MAR,
- Prof. Marcin Ziółkowski, psychiatra,
- Prof. Napoleon Waszkiewicz, psychiatra,
[1]Dane z konferencji Misja Rak Płuca, https://politykazdrowotna.com/artykul/dym-tytoniowy-najczesciej-n1254693
[2]Za: National Health Service (NHS): https://www.nhs.uk/better-health/quit-smoking/ready-to-quit-smoking/vaping-to-quit-smoking/#is-vaping-harmful
[3]Po poradę lekarską zgłasza się o 10% mniej mężczyzn niż kobiet w Polsce, patrz np. https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/o-zdrowiu-po-mesku
[4] https://www.euronews.com/health/2023/05/17/smoke-free-sweden-why-are-swedes-stubbing-out-their-cigarettes
14. kwietnia grupa ekspertów zajmujących się leczeniem uzależnień, znanych psychoterapeutów, lekarzy, szefów organizacji społecznych i placówek terapeutycznych dla osób uzależnionych przesłała Ministrze Zdrowia Izabeli Leszczynie i członkom Sejmowej Komisji Zdrowia swoje stanowisko odnoszące się do ostatnich zmian legislacyjnych ws. nikotyny.
Pod stanowiskiem podpisali się między innymi były minister zdrowia dr Marek Balicki, były wiceminister zdrowia dr Krzysztof Łanda, były szef KCPU dr n. med. Piotr Jabłoński, dr n. med. Ewa Woydyłło-Osiatyńska, dr. Dorota Rogowska-Szadkowska, Robert Rutkowski, prof. Napoleon Waszkiewicz, prof. Edward Jacek Gorzelańczyk, prof. Marcin Ziółkowski.
Dokument wraz z listą sygnatariuszy jest dostępny na stronie internetowej Stowarzyszenia Jump 93 – inicjatora apelu.
W stanowisku czytamy:
W naszej opinii, tworzenie prawa pod wpływem przeświadczeń, dla doraźnych efektów czy wyłącznie w celu dostosowania przepisów do norm i regulacji unijnych, to działanie najczęściej mało skuteczne i powierzchowne.
Oczywiście, tak jak wszyscy, uważamy, że należy chronić młodzież przed używaniem nikotyny, przede wszystkim rozbrajać wszelkie pułapki marketingowe oraz edukować w kierunku aktywnego i zdrowego stylu życia. Każda inicjacja używania substancji psychoaktywnych niesie ryzyko szkód zdrowotnych i uzależnienia. Również moda na nowe produkty i formy używania nikotyny może spowodować poważne koszty społeczne.
Co do polityki nikotynowej wobec osób dorosłych, rekomendujemy rozwagę i umiar. Przede wszystkim, proponujemy wzmacniać wybór dostępnych narzędzi pomocnych w samodzielnym odstawieniu nikotyny.
Samoleczenie w polskiej tradycji rzucania palenia ma i zawsze miało istotne miejsce. Jest to działanie szczególnie wartościowe z perspektywy zdrowia publicznego, np. biorąc pod uwagę niechętnych wizytom u lekarza mężczyzn. Nie należy więc ignorować jego potencjału, ale go wzmacniać.
Nawet jeśli chce się zbudować profesjonalny i dostępny system lecznictwa nikotynowego, należy wspierać osoby samodzielnie odstawiające nikotynę przez edukację społeczną, w tym edukację z wykorzystaniem internetu.
Należy pamiętać, że droga do abstynencji, to często proces długotrwały, przeplatany sukcesami i porażkami. Na tej drodze, odejście od palonego tytoniu na rzecz bezdymowych form używania nikotyny jest pierwszym zwycięstwem.
Trzeba też stanowczo stwierdzić, że dostępność alternatyw dla „klasycznego” palenia przekłada się na istotne zmniejszenie liczby zgonów spowodowanych używaniem nikotyny. Żaden podgrzewany tytoń, czy inny produkt zastępczy, nie jest tak szkodliwy jak tradycyjny papieros, tak dla otoczenia palacza, jak i jego samego. Wystarczy spojrzeć na Szwecję, gdzie dzięki edukacji i dostępowi do szerokiej oferty produktów alternatywnych, papierosów używa tylko 5% dorosłych. Przekłada się to na najniższy w Europie odsetek chorób odtytoniowych, w tym aż o 41% mniejszy odsetek zachorowań na raka płuc w porównaniu z innymi europejskimi krajami.
W końcowej części stanowiska znalazły się następujące rekomendacje:
- Proponujemy instytucjom państwa odpowiedzialnym za ochronę zdrowia inną ścieżkę działania i kreowania prawa: taką, którą poszło wiele krajów europejskich, a przede wszystkim wskazywaną przez zdecydowaną większość polskich lekarzy zajmujących się chorobami odtytoniowymi.
- Rekomendujemy przede wszystkim opracowanie krajowej strategii przeciwdziałania nikotynizmowi. Konieczne jest, i w tym punkcie zgadzamy się z postulatami zgłaszanymi już wcześniej przez środowisko ekspertów, utworzenie przy Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom biura ds. polityki nikotynowej.
- Taka jednostka, podobnie jak te działające w zakresie rozwiązywania problemów alkoholowych, narkotykowych czy uzależnień behawioralnych, przejęłaby funkcję porządkującą działania wokół problemu nikotynizmu, w tym w obszarze edukacji, profilaktyki, szkoleń czy opracowywanie projektów zmiany prawa.
14. maja otrzymaliśmy odpowiedź Wojciecha Koniecznego, podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia [we wszystkich przytaczanych tekstach, podkreślenia pochodzą od red.]:
W ostatnich latach w Polsce pojawiły się nowe zagrożenia dla zdrowia publicznego, które utrudniają realizację skutecznej polityki antynikotynowej, jakimi są podgrzewane wyroby tytoniowe oraz elektroniczne papierosy . Niewątpliwie istotnym zagrożeniem dla krajowego zdrowia publicznego jest to, że młodzi konsumenci tego rodzaju wyrobów postrzegają „niższe narażenie” jako „niższe ryzyko zdrowotne”, czego obecnie nie można jednoznacznie potwierdzić.
Podobne stanowisko w przedmiotowej sprawie prezentują:
∙ Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy (przedmiotowe stanowisko w załączeniu);
∙ Polska Akademia Nauk (PAN), która w raporcie Polskie Zdrowie 2.0 pn.: „Redukcja używania tytoniu i innych produktów zawierających nikotynę, szczególnie wśród młodego pokolenia Polaków”, wskazuje jednoznacznie, iż: nie budzi wątpliwości, że decydenci zdeterminowani w walce o zdrowie mogą swoimi działaniami doprowadzić do znaczącego spadku konsumpcji produktów zawierających nikotynę. Obrazuje to przykład Nowej Zelandii, gdzie rozpowszechnienie palenia tytoniu spadło z 18% w roku 2007 do 8% w roku 2022. Przeczy to tezie promowanej przez producentów wyrobów tytoniowych i ich sojuszników, że znaczna część palaczy nie jest w stanie rzucić nałogu i (…), że najlepszym rozwiązaniem jest oferowanie alternatywnych wobec tradycyjnych papierosów produktów w ramach tzw. strategii redukcji szkód (tzw.”harm reduction”). Badania prowadzone w Polsce pokazują jednak, że wprowadzanie na rynek nowych produktów nikotynowych, bezpodstawnie reklamowanych jako bezpieczniejsze, poszerza jedynie grupę konsumentów uzależnionych od nikotyny. ”;
∙ Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT)– w Rekomendacji nr 1/2023 z 29 grudnia 2023 r. Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji w sprawie zalecanych technologii medycznych, działań przeprowadzanych w ramach programów polityki zdrowotnej oraz warunków realizacji tych programów, dotyczących profilaktyki uzależnień od tytoniu (nikotyny), jednoznacznie wskazuje, że: zapisy rekomendacji odnoszące się do farmakoterapii wspomagającej rzucanie palenia (nikotynowa terapia zastępcza) dotyczą wyłącznie produktów leczniczych, które są dostępne w aptekach. W żadnym wypadku nie rekomenduje się alternatywnych metod przyjmowania nikotyny np. w formie e-papierosów, podgrzewaczy tytoniu czy nikotyny syntetycznej. Obecnie istnieją możliwości terapeutyczne, pomagające złagodzić lub wyeliminować fizjologiczne i psychiczne skutki przerwania (zaprzestania) palenia tytoniu. Dobór metod leczenia uzależnienia od tytoniu/nikotyny jest zawsze indywidualny i uwarunkowany jednostkowymi potrzebami pacjenta, aczkolwiek co do zasady wobec osób uzależnionych od tytoniu/nikotyny prowadzone są oddziaływania o charakterze farmakologicznym i psychoterapeutyczny„.
Do odpowiedzi p. Wojciecha Koniecznego dołączono dodatkowe uzasadnienie merytoryczne stanowiska MZ, opracowane przez Narodowy Instytutu Onkologii:
Nowatorskie produkty tytoniowe, takie jak e-papierosy (również te bez nikotyny), systemy podgrzewania tytoniu oraz saszetki nikotynowe, zdobywają coraz większą popularność na całym świecie, w tym także w Polsce. Ich producenci często promują te produkty jako mniej szkodliwe alternatywy dla tradycyjnych papierosów. Jednak, choć badania nad ich wpływem na zdrowie są w toku, istnieje wiele kontrowersji i niepewności co do długoterminowych skutków ich stosowania. Przede wszystkim warto podkreślić, że nowatorskie produkty nikotynowe/tytoniowe powinny być rozpatrywane tylko w kontekście ich szkodliwości i bezpośredniego wpływu na zdrowie człowieka a nie w kontekście papierosów tradycyjnych [podkreślenie autorów]. Porównywanie nowych wyrobów nikotynowych z tradycyjnymi papierosami, które są powszechnie uznawane za jedno z najbardziej szkodliwych uzależnień, może wprowadzać w błąd. Tradycyjne papierosy są wysoce toksyczne i odpowiedzialne za miliony zgonów na świecie, więc każda alternatywa, która wydaje się mniej szkodliwa, może być postrzegana jako „lepsza”. Jednak to, że nowatorskie produkty mogą być mniej szkodliwe niż papierosy, nie oznacza, że są one bezpieczne. Ocenianie tych produktów wyłącznie w kontekście ich przewagi nad papierosami może zamaskować ich własne ryzyko zdrowotne. Jest to jedna z technik manipulacyjnych producentów tych wyrobów mająca na celu zamaskowanie prawdy na ich temat. Skupienie się na ich wpływie na zdrowie może pomóc w lepszym zrozumieniu zagrożeń, które mogą wynikać z ich używania, a także w opracowaniu skuteczniejszych strategii regulacyjnych i politycznych. (…) Nikotyna ma wiele negatywnych efektów zdrowotnych, w tym wpływ na układ sercowo-naczyniowy, ryzyko nadciśnienia, a także może upośledzać rozwój mózgu u młodych ludzi. (…). Dodatkowo, jeżeli chodzi o zachowania zdrowotne młodzieży warto również podkreślić ryzyko używania nowatorskich wyrobów z nikotyną w kontekście tzw. efektu bramy. Niektóre badania wskazują, że nikotyna może pełnić funkcję substancji inicjującej, która zmienia ścieżki neuronalne w mózgu, co może prowadzić do zwiększonego ryzyka sięgania po inne, silniejsze narkotyki. (…) Eksperymenty na zwierzętach sugerują, że wczesna ekspozycja na nikotynę zwiększa wrażliwość mózgu na działanie innych substancji uzależniających, np kokainy.
Wszystkie te odpowiedzi MZ i komentarze do nich wprowadzają mętlik w umysłach tych, którzy chcieliby zrozumieć, co i w jakim stopniu jest szkodliwe, a co nie jest: dowiadujemy się, że palony tytoń jest najbardziej szkodliwą formą używania nikotyny, przede wszystkim kancerogenną, że w sposób istotny skraca życie, ale zarazem oddźwięk przytaczanych przez Ministerstwo opinii jest taki, że nie należy mówić głośno o mniejszej szkodliwości produktów bezdymowych – przede wszystkim ze względu na używanie ich przez młodzież.
Oczywiście produkty bezdymowe nie są bezpieczne dla zdrowia, nikotyna silnie uzależnia, ale przecież to palenie tytoniu wiąże się z większością szkód przyjmowania nikotyny – nie sama substancja czynna. Nikotyna nie jest kancerogenna, a występowanie innego rodzaju szkód jest rzadsze, kiedy jest używana w formach bezdymowych.
W opiniach ekspertów MZ pojawia się jednak sugestia, że za danymi z badań – przywoływanych np. w oficjalnych stanowiskach brytyjskiej służby zdrowia (NHS) – i wypowiedziami o niskiej szkodliwości bezdymowego używania nikotyny stoi marketing firm tytoniowych „i ich sojuszników” (PAN). Zarazem wskazują jednak, że Dobór metod leczenia uzależnienia od tytoniu/nikotyny jest zawsze indywidualny i uwarunkowany jednostkowymi potrzebami pacjenta (AOTMiT).
Najwięcej nieporozumień powstało jednak wokół pojęcia redukcji szkód.
W cytowanych zapisach ekspertów MZ „tzw. redukcja szkód” (PAN), w przeciwdziałaniu używania nikotyny nie działa. Nieporozumienie polega na tym, że redukcja szkód nie jest sztywną procedurą, ani sposobem likwidacji uzależnienia, lecz podejściem do problemu używania substancji psychoaktywnych, dostarczającym sposobów na nomen omen ograniczanie szkód zdrowotnych powodowanych przez daną substancję. Podejście to, za zgodą osób zainteresowanych, prowadzi do modyfikacji wzorów używania i odchodzenia od form najbardziej szkodliwych – w tym wypadku od palenia tytoniu.
Oczywiście, w używaniu produktów bezdymowych istnieje ryzyko zdrowotne, lecz szczególnym problemem pozostaje używanie ich przez młodzież. Co z nim zrobić? Poddajmy systematycznym badaniom nowe produkty, narzucajmy normy toksyczności, eliminujmy produkty zafałszowane surowymi karami, ale pozwólmy dorosłym ludziom używać produktów bezdymowych, zwłaszcza gdy nie mają dość determinacji, bądź siły, by rzucić palenie lub podjąć całą zorganizowaną terapię. W ten sposób ich życie będzie dłuższe i zdrowsze.
A teraz trochę o sobie. Po 20 latach abstynencji wróciłem do palenia papierosów w covidowym lockdownie. Dość szybko jednak przerzuciłem się na produkty bezdymowe. Dwa lat po nawrocie, odstawiłem wszystko. Znam setki takich osób, które uczyniły podobnie. Gdybym jednak te wszystkie osoby nadal używały nikotyny za pomocą urządzeń bezdymowych, gdyby używały jej do końca życia, to i tak jako grupa będą żyć znacznie dłużej od tych palących tytoń.
Wspólne stanowisko ekspertów zajmujących się problematyką uzależnień, w sprawie aktualnej polityki nikotynowej w naszym kraju i dotyczących jej zmian prawa.
Stanowisko zostało przedstawione Ministerstwu Zdrowia i Komisjom Sejmowym 14. kwietnia 2025 r.
Zobacz treść (PDF):
Stanowisko ekspertów i organizacji pozarządowych w sprawie aktualnej polityki nikotynowej
Przeciwdziałanie uzależnieniom od nikotyny, to obszar zaniedbany, wymagający pilnych zmian systemowych. To dłuższy proces, a już teraz potrzebna jest reakcja na otaczający nasz wszędzie nachalny marketing nowych produktów z nikotyną, który obrał sobie za cel dzieci. Wiele badań wykazuje, że młodzież inicjuje i uzależnia się od nikotyny poprzez formy bezdymowe, by potem sięgać po tradycyjne papierosy.
Jednak pojawiający się ostatnio w obiegu przekaz o równej szkodliwości palenia tytoniu i form bezdymowych jest nieprawdziwy. W naszym stanowisku powtarzamy za lekarzami, że „palenie tytoniu, jako najpowszechniejsza forma używania nikotyny, jest jedną z głównych przyczyn zgonów wśród polskich mężczyzn i kobiet – szacuje się, że 2/3 wszystkich zgonów nowotworowych jest spowodowanych dymem papierosowym.
By ratować społeczeństwo przed chorobami odtytoniowymi ważne jest, aby bezpieczniejsze produkty wypierały palony tytoń. Opodatkowanie jednych i drugich artykułów z nikotyną powinno działać na rzecz odchodzenia od form tradycyjnych, zarazem być adekwatne dla stopnia szkodliwości wszystkich grup produktów. Oceną ich szkodliwości powinny zajmować się wyspecjalizowane i wiarygodne podmioty.
Proponując, by politykę prozdrowotną wobec dzieci i dorosłych zróżnicować, eksperci postulują też, by zacząć od zmian systemowych. Od opracowania krajowej strategii przeciwdziałania nikotynizmowi i powołania agencji kreującej politykę w tym zakresie.
Redukcja szkód pomaga i należy ją wzmacniać, a nie osłabiać. Jeżeli gdzieś nie zadziałała, to może znaczyć, że została źle użyta, lub źle zrozumiano jej sens.
Lista sygnatariuszy:
- Jacek Charmast, prezes Stowarzyszenie Jump 93, inicjator akcji https://jump93.pl/
- Magdalena Bartnik, prezeska Fundacji Prekursor, http://prekursor.org/
- Iwona Bohdanowicz, prezeska Fundacji Salida we Wrocławiu, http://fundacjasalida.pl/
- Tomasz Malkuszewski, przewodniczący Społecznego Komitetu ds. AIDS, https://skaids.org/
- Agnieszka Sieniawska, przewodnicząca Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej, https://politykanarkotykowa.pl/
- Grzegorz Wodowski, kierownik Poradni Leczenia Uzależnień Monar w Krakowie, www.monar.krakow.pl
- Katarzyna Puławska-Popielarz, wiceprezeska Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności, kierowniczka Młodzieżowego Ośrodka Rehabilitacji w Kazuniu-Bielanach, https://wtd-mor.waw.pl/
- Ewa Woydyłło-Osiatyńska, dr psychologii, https://pl.wikipedia.org/wiki/Ewa_Woydy%C5%82%C5%82o-Osiaty%C5%84ska
- Marek Balicki, lekarz, b. dwukrotny Minister Zdrowia, https://www.facebook.com/p/Marek-Balicki-strona-oficjalna-100063848734617/
- Żaneta Marmon-Leśniak, kierowniczka Poradni Leczenia Uzależnień Monar w Jeleniej Górze, https://monar.biz.pl/
- Tomasz Harasimowicz, kierownik Poradni Leczenia Uzależnień Monar w Warszawie, https://www.monar.org/placowka/stowarzyszenie-monar-poradnia-profilaktyki-leczenia-i-terapii-uzaleznien-w-warszawie/
- Piotr Jabłoński dr. n. med. b. dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom
- Beata Zajkowska, kierowniczka Poradni Leczenia Uzależnień Monar w Gdańsku, https://www.monar.org/placowka/stowarzyszenie-monar-poradnia-profilaktyki-leczenia-i-terapii-uzaleznien-w-gdansku/
- Janusz Strzelecki, z-ca dyrektora Ośrodka Rehabilitacyjno-Readaptacyjnego w Otwocku-Anielinie https://www.orr.gov.pl/strona-glowna
- Dorota Rogowska Szadkowska, lekarka, dr. n. med. https://www.facebook.com/dorota.rogowskaszadkowska/?locale=pl_PL
- Krzysztof Łanda, lekarz, b. podsekretarz stanu w MZ, https://krislanda.eu/media/thr-tobacco-harm-reduction-systematic-review-przeglad-systematyczny/
- Robert Rutkowski, psychoterapeuta, https://www.robertrutkowski.pl/
- Jacek Gąsiorowski, lekarz, dr. n. med. z-ca dyrektora Wrocławskiego Centrum Zdrowia, https://www.spzoz.wroc.pl/przychodnie/osrodek-profilaktyczno-leczniczy-chorob-zakaznych-i-terapii-uzaleznien
- Magdalena Ankiersztajn-Bartczak, dr. nauk społ, prezeska Fundacji Edukacji Społecznej, https://www.fes.edu.pl/
- Mateusz Liwski, prezes Fundacji Res Humanae https://www.facebook.com/FundacjaResHumanae/
- Robert Podniesiński, kierownik Poradni Leczenia Uzależnień Powrót z U w Siedlcach, https://www.powrotzu.com/poradnia/
- Maja Ruszpel, prezeska Fundacji Inspiratornia, https://www.fundacja-inspiratornia.pl/
- Katarzyna Leńdzion, kierowniczka Centrum Leczenia Uzależnień Mały Rycerz, w Warszawie https://www.detoks.pl/
- Prof. Edward Gorzelańczyk, psychiatra, biolog, prezes Stowarzyszenia Substytucyjnego Leczenia Uzależnień MAR https://instytutanaliz.pl/zespol/edward-jacek-gorzelanczyk/
- Prof. Marcin Ziółkowski, psychiatra, https://stadmedica.pl/kadra/dr-hab-n-med-marcin-ziolkowski-prof-umk/
- Prof. Napoleon Waszkiewicz, psychiatra https://wydawnictwo-silvarerum.eu/product-author/waszkiewicz-napoleon/
W celu zapewnienia dostępu do leczenia substytucyjnego dla co najmniej 30 % osób uzależnionych od opioidów w każdym województwie, niezbędne jest:
- uruchomienie programów w województwach podlaskim i podkarpackim, w których w 2023 r. nie istniały tego typu programy oraz
- zwiększenie dostępności w województwach: wielkopolskim, pomorskim, łódzkim, zachodniopomorskim i małopolskim.
Wymaga to poszerzenia istniejącego modelu opieki i leczenia substytucyjnego o inne rozwiązania lub modyfikacji obecnie funkcjonujących.
Mimo tego, że w ciągu ostatnich lat obserwuje się coraz większą dostępność programów leczenia substytucyjnego, to nadal, biorąc pod uwagę liczbę osób uzależnionych od opioidów objętych tymi programami, dostępność leczenia w części województw jest niewystarczająca.
Efektem prac nad projektem ustawy jest zdefiniowanie potrzeby ustalenia alternatywy dla dzisiejszego programu leczenia metadonem, który byłby dedykowany dla pewnej części populacji objętej tym programem. Bardzo istotnym problemem koniecznym do rozwiązania jest też ułatwienie dostępności pacjentom do leczenia substytucyjnego w każdym powiecie. Ponadto, nowymi oddziaływaniami byliby objęci pacjenci, którzy mogliby zmienić leczenie metadonem na rzecz leczenia substytucyjnego innymi, bardziej zawansowanymi produktami leczniczymi, aktualnie nie znajdującymi się w obwieszczeniu Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków.
Leczenie substytucyjne mogłoby być prowadzone w ramach programu leczenia substytucyjnego na dotychczasowych zasadach określonych w przepisach ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 1 marca 2013 r. w sprawie leczenia substytucyjnego (Dz. U. poz. 368). Jednakże z uwagi na chęć realizacji głównego postulatu, tj. rozszerzenia zakresu leczenia pacjentów poza ośrodki, które dziś są realizatorami programu leczenia substytucyjnego, proponowane przepisy dają możliwość wystawiania recept na leki substytucyjne w ramach ordynacji lekarskiej produktów leczniczych zawierających substancję czynną buprenorfinę, przez lekarza będącego świadczeniodawcą albo zatrudnionego lub wykonującego zawód u świadczeniodawcy, z którym Narodowy Fundusz Zdrowia zawarł umowę o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju opieka psychiatryczna i leczenie uzależnień, a także przez lekarzy podmiotu leczniczego dla osób pozbawionych wolności udzielających świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju opieka psychiatryczna i leczenie uzależnień.
14 grudnia 2019, w Polityka.pl opublikowany został komentarz Pawła Walewskiego dotyczący Raportu Kalety, pt. „Raport Kalety obnażył brak elementarnej wiedzy posła PiS”.
Poniżej prezentujemy Państwu wspólne stanowisko Koalicji 1 Grudnia i Komisji Dialogu Społecznego ds. przeciwdziałania narkomanii i HIV/AIDS przy Urzędzie m.st. Warszawy ws. raportu posła Sebastiana Kalety.
13.12.2019r.
WSPÓLNE OŚWIADCZENIE
Koalicji 1 Grudnia oraz Komisji Dialogu Społecznego ds. przeciwdziałania narkomanii i HIV/AIDS przy Urzędzie m.st. Warszawy
Jako organizacje pozarządowe działające na rzecz osób żyjących z HIV oraz na rzecz profilaktyki zakażeń HIV i przeciwdziałania narkomanii wyrażamy swoje oburzenie w związku z atakiem na warszawskie organizacje prowadzące działania profilaktyczne i prozdrowotne przy wykorzystaniu metody redukcji szkód. Dokument przygotowany przez posła Sebastiana Kaletę wskazuje na brak podstawowej wiedzy na temat tej właśnie, charakteryzującej się dużą skutecznością, metody prowadzenia działań z zakresu zdrowia publicznego i profilaktyki.
Redukcja szkód jest uznaną na świecie metodą ograniczania negatywnych konsekwencji ryzykownych zachowań seksualnych czy też przyjmowania substancji psychoaktywnych. Nie jest zachęcaniem do podejmowania ryzyka, ale opiera się na założeniu, że niektórzy ludzie – bez względu na społeczne postrzeganie określonych zachowań – i tak będą je podejmować. To, co można i należy zrobić, to wspierać ich w chronieniu się przed poważnymi konsekwencjami tych działań (ze śmiercią włącznie). Warto nadmienić, że redukcja szkód nie tylko ratuje życie osób narażonych na ryzykowne zachowania, ale także jest niezwykle ważna dla zdrowia publicznego. Zapobiega bowiem dalszemu rozwojowi epidemii infekcji przenoszonych drogą płciową i przez krew, odciążając system ochrony zdrowia poprzez ograniczenie nakładów finansowych na hospitalizację, diagnostykę i leczenie.
Niezrozumiałe we wspomnianym dokumencie jest także wielokrotne podkreślanie w tonie oskarżenia, że dany projekt/działanie profilaktyczne kierowane jest do społeczności LGBT+. Rozumiemy, że być może poseł Sebastian Kaleta wykazuje wrogą postawę wobec osób nieheteronormatywnych, jednak trudno nam zrozumieć fakt, że chciałby pozbawić je dostępu do działań profilaktycznych chroniących ich zdrowie i życie. Dostęp do ochrony zdrowia jest podstawowym prawem człowieka niezależnie od wieku, płci, sprawności, wyznania, czy także orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Ponadto, działania profilaktyczne celowane do określonych społeczności są skuteczniejsze, niż te kierowane do ogółu populacji, dlatego też prewencja w określonych grupach, zgodna z ich kulturą, językiem i doświadczeniami, jest wskaźnikiem profesjonalizmu osób realizujących wspomniane projekty.
Pragniemy z całą mocą podkreślić, że atak na organizacje prowadzące działania w ramach redukcji szkód jest w naszej ocenie społecznie szkodliwy. Utrudnianie i piętnowanie tego typu działań przyczyni się do dalszego rozwoju epidemii infekcji przenoszonych drogą płciową i przez krew. Do tej pory byliśmy krajem, który wzorcowo radził sobie z tą epidemią – między innymi właśnie dzięki konsekwentnie i profesjonalnie realizowanej strategii ograniczania szkód. Znamy działania organizacji wymienionych w prezentacji posła Sebastiana Kalety i wiemy, że są one prowadzone przez rzetelnych specjalistów oraz znajdują oparcie w dowodach naukowych.
- Stowarzyszenie Polityki Zdrowotnej “Jeden Świat”
- Ogólnopolska Sieć Osób Żyjących z HIV “SIEĆ PLUS”
- Fundacja Parasol
- Fundacja Res Humanae
- Stowarzyszenie Da Du
- Społeczny Komitet do Spraw AIDS
- Stowarzyszenie Faros
- Fundacja Edukacji Społecznej
- Stowarzyszenie Wolontariuszy Wobec AIDS “Bądź z Nami”
- Stowarzyszenie na Rzecz Osób Wykluczonych i Zagrożonych Wykluczeniem Społecznym „Podwale Siedem”
- Stowarzyszenie Pozytywny Lublin
- Stowarzyszenie Zjednoczenie Pozytywni w Tęczy
- Stowarzyszenie Pomoc Socjalna
- Stowarzyszenie MONAR
- Fundacja Polityki Społecznej PREKURSOR
- Sex Work Polska
- Stowarzyszenie Program STACJA
- Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności
- Stowarzyszenia Jump 93.
- Biuro Rzecznika Praw Osób Uzależnionych – programu prowadzonego w koalicji przez Polską Sieć Polityki Narkotykowej i Stowarzyszenie Jump 93
Stowarzyszenie JUMP ’93 informuje, że w pełni popiera treść apelu do premiera Morawieckiego ws. koordynacji działań w zakresie bezdomności, wystosowanego przez Ogólnopolską Federację na Rzecz Rozwiązywania Problemu Bezdomności – oraz pism do Min. Bojanowskiej ws. zwiększenia środków na program Bezdomność i do Min. Kwiecińskiego ws. dostępu nie-OPP do środków BGK.
W apelu zwraca się uwagę na liczne przykłady problemów powodowanych przerzucaniem pełnej odpowiedzialności za problem bezdomności na Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – w szczególności w zakresie pomocy mieszkaniowej i współpracy ze służbą zdrowia, ale także w kwestiach związanych z wymiarem sprawiedliwości czy z korzystaniem z usług i praw obywatelskich związanych z zameldowaniem.
Domagamy się powołania przy Radzie Ministrów organu koordynującego współpracę międzyresortową w zakresie rozwiązywania problemu bezdomności, do którego zadań należałoby m.in.:
- opracowanie i wdrażanie polskiej strategii zapobiegania i rozwiązywania problemu bezdomności, która uwzględniać będzie działania wychodzące poza obszar kompetencji resortu polityki społecznej;
- monitorowanie legislacji oraz programów rządowych i regionalnych związanych (także pośrednio) z rozwiązywaniem problemu bezdomności, a znajdujących się poza obszarem kompetencji resortu polityki społecznej;
- animowanie współpracy międzyresortowej mającej na celu upowszechnienie rozwiązań mieszkaniowych w reintegracji społecznej osób bezdomnych;
- mobilizowanie i wspieranie gmin w zakresie implementacji skutecznych programów rozwiązywania problemu bezdomności opartych o mieszkania;
- animowanie współpracy międzyresortowej mającej na celu uregulowanie dostępu do usług zdrowotnych, paliatywnych i post-hospitalizacyjnych dla osób bezdomnych;
- współpraca z organizacjami pozarządowymi;
- finansowanie działalności badawczej w zakresie zjawiska bezdomności w Polsce.
Panie Premierze, czas na działanie jest teraz!
- Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta
- Zarząd Główny Monar
- Caritas PolskaCaritas Diecezji Kieleckiej
- Caritas Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej
- Kamiliańska Misja Pomocy Społecznej
- Fundacja Pomocy Wzajemnej Barka
- Pomorskie Forum na rzecz Wychodzenia z Bezdomności
- Fundacja Chrześcijańska Adullam
- Gdyńska Koalicja „W obliczu bezdomności”
- Habitat for Humanity Poland
- EAPN Polska
- ATD Polska
- Łódzkie Partnerstwo Pomocy w sytuacji Wykluczenia i Bezdomności
- Warszawska Rada Opiekuńcza KDS ds. Bezdomności
- Najpierw mieszkanie
- Fundacja Daj Herbatę
- Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej
- Helsińska Fundacja Praw Człowieka
- Wykluczenie
- Fundacja Przystań Medyczna
- Adam Bodnarngo.pl
- Ops.pl Redakcja OPS.pl
- Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej
- Feantsa – Working Together to End Homelessness in Europe
Organizacje przeciwdziałające narkomanii apelują do ministra zdrowia, by ułatwił dostęp do terapii uzależnionym od heroiny. Są ważniejsze sprawy – odpowiada ministerstwo.
Obecnie z terapii substytucyjnej korzysta blisko 2 tys. osób uzależnionych od heroiny, z czego aż połowa w Warszawie. Nawet o 2 tys. wzrosłaby ich liczba, gdyby dopuścić do sprzedaży w aptekach lek Suboxone, zawierający buprenorfinę substytut heroiny mogący zastąpić metadon – szacuje Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT).
Terapia substytucyjna polega na podawaniu osobom uzależnionym od opioidów (przede wszystkim heroiny) substancji o mniej euforycznym oraz przedłużonym działaniu. Zmniejsza zagrożenie zakażeniem HIV, pozwala uzależnionym na normalne funkcjonowanie, a po odstawienie substytutu ryzyko powrotu do nałogu jest mniejsze. W Polsce 98 proc. pacjentów zażywa metadon. Na zachodzie Europy i w USA co najmniej w połowie przypadków stosuje się buprenorfinę.
Zobacz artykuł na ten temat w Gazecie Wyborczej »
Poniżej przedstawiamy list z apelem do ministra Mariana Zembali podpisany przez ekspertów ds. uzależnień:
Szanowny Panie Ministrze,
ostatnie doniesienia w związku z falą zatruć „dopalaczami” to odpowiednia okazja, by zwrócić uwagę osób odpowiedzialnych za ochronę zdrowia na stan polskiego systemu pomocy uzależnionym. Popyt na nowe narkotyki, to nie tylko problem prawa karnego, nieodpowiedniej profilaktyki, nie tylko „efekt prohibicyjny”, ale też problem nieadekwatnego leczenia, w efekcie którego tysiące osób pozostaje bez pomocy. Osoby te, są w większości stałą klientelą dystrybutorów „dopalaczy”, konsumentami przetwarzanych narkotyków aptecznych czy mefedronu.
Od jesieni ubiegłego roku, w Ministerstwie Zdrowia czeka na swój czas projekt zmiany prawa regulującego zasady leczenia substytucyjnego osób uzależnionych od opioidów. Projekt Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii jest odpowiedzią na zapotrzebowanie społeczne, uwzględnia postulaty wielu specjalistów i organizacji, wśród nich Stowarzyszenia Monar, Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej, warszawskiej Komisji Dialogu Społecznego ds. Przeciwdziałania Narkomanii i HIV/AIDS, jest popierany przez Krajowego Konsultanta ds. Psychiatrii. Wymienione instytucje domagają się zmiany modelu leczenia substytucyjnego, jako że dotychczasowy uważają za niereformowalny i drogi. Pojawiła się szansa, by „prawo substytucyjne” zmienić jeszcze w tym roku – przy okazji zmian związanych z delegalizacją nowych „dopalaczy” – jednak z niewiadomych przyczyn tak się nie stało. Projekt nie jest kontrowersyjny, leczenie substytucyjne nie jest też tematem politycznym. Jeszcze w latach 2004-2005 wsparcie lecznictwu substytucyjnemu udzieliła administracja Prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego, co poważnie ograniczyło skalę bezdomności związanej z narkotykami, a stołeczne dworce przestały być polskim centrum handlu narkotykami. Zadanie to było kontynuowane przez kolejną administrację. Dzisiaj popyt na heroinę i substancje opiodowe oraz związana z nimi bezdomność, to nadal problem stolicy, ale już w zupełnie innej skali. Proponowana nowelizacja ma wszelkie dane, by znacząco zmienić jakość życia wielu uzależnionych i pomóc dotrzeć substytucji, tam gdzie nie miała szans dotrzeć.
Po pierwsze, projekt umożliwia przypisywanie niektórych leków substytucyjnych na receptę, po drugie zakłada daleko idące uproszczenie zasad prowadzenia terapii. Zmiana otwiera drogę leczeniu substytucyjnemu do gabinetów psychiatrycznych oraz do poradni uzależnień, które już teraz spełniałyby podstawowe warunki dla jego prowadzenia. Mimo że poradnia uzależnień, to dla substytucji środowisko optymalne, terapia prowadzona jest tylko w 25 lokalizacjach w kraju, z których znaczna część do kosztowne i obłożone programy przyszpitalne. Leczenie substytucyjne otrzymuje niewiele ponad 2000 osób – z których połowa w Warszawie. Stąd mamy jeden z najniższych wskaźników dostępności leczenia substytucyjnego w Unii, a deficyt ten w bardzo znaczącym stopniu przekłada się na popyt na nowe narkotyki.
Należy zaznaczyć, że proponowana formuła „na receptę”, dotyczy leków o bezpieczniejszej dla pacjenta charakterystyce farmakologicznej, niż stosowany w naszym kraju metadon. Zarówno przewidywane dla tego modelu preparaty substytucyjne jak i sam model leczenia, należą do procedur sprawdzonych. Między innymi w krajach skandynawskich, znanych z ostrożnej i mało liberalnej polityki narkotykowej, ale też z bardzo wysokiej kultury medycznej. W odróżnieniu od proponowanego w projekcie, obecny model substytucji nie sprzyja jej szerszemu udostępnieniu. Generujące znaczne koszty, przede wszystkim utrzymania personelu, programy substytucyjne nie bilansują się poniżej 30 pacjentów, dlatego wiele miejscowości, a nawet całe regiony, gdzie narkomania opioidowa jest rozproszona, są tego świadczenia pozbawione.
Nowy model leczenia substytucyjnego posiada potencjał, by zintegrować ofertę leczniczą, tj. związać farmakoterapię z psychoterapią i innymi formami pomocy, w tym ze świadczeniami poradni terapii uzależnień, ośrodka stacjonarnego czy programami readaptacji społecznej. Zintegrowane formy pomocy są uważane za efektywniejsze, zwłaszcza dla osób długotrwale wykluczonych społecznie, mających problemy z poruszaniem się między instytucjami pomocowymi. Podsumowując, jest to projekt niezwykle istotny dla optymalizacji lecznictwa uzależnień w Polsce, więc dalsza zwłoka w jego procedowaniu jest niezrozumiała.
Rozwiązania dotyczące leczenia substytucyjnego nie są jedynym problemem domagającym się pilnej reakcji. Reformy wymaga cały system profilaktyki i terapii. W sytuacji epidemiologicznej zachodzą zmiany, których nie wychwytują inercyjnie działające systemy gromadzenia danych, i których absolutnie nie przewidziano tworząc obowiązujący Krajowy Program Przeciwdziałania Narkomanii. Zapotrzebowanie na opiaty zanika, wzrasta natomiast liczba pacjentów z rozpoznaniem uzależnienia mieszanego ze znacznym komponentem środków psychostymulujących i alkoholu, a także osób ze współwystępującymi zaburzeniami psychicznymi, zwłaszcza w wyniku używania nowych substancji. W ciągu ostatniego roku doprowadziło to do poważnego wzrostu liczby oczekujących na leczenie w ośrodkach stacjonarnych. Użytkownicy narkotyków nie stanowią już homogenicznej grupy, funkcjonują w wielu różnorodnych sytuacjach społecznych, a ich potrzeby i możliwości są zróżnicowane daleko bardziej, niż w latach, kiedy system leczenia był budowany.
Pojawia się potrzeba tworzenia zintegrowanych ofert, łączących różnorodne oddziaływania medyczne i terapeutyczne, ambulatoryjne, stacjonarne i postrehabilitacyjne – z pracą socjalną i aktywizacją zawodową. Systemy te powinny zostać wzbogacone o nowe formy świadczeń: ośrodki stacjonarne krótkoterminowe z programami intensywnej psychoterapii, oraz wyspecjalizowane ośrodki dla pacjentów o specyficznych potrzebach: dla osób z objawami współwystępujących zaburzeń psychicznych, przewlekle chorych somatycznie, rodziców z dziećmi, oraz oddziały pobytu dziennego dla dzieci i młodzieży. Taki system tworzy od 2 lat Stowarzyszenie Monar – niestety spotyka się z ograniczonym zrozumieniem ze strony Ministerstwa Zdrowia i NFZ.
Środowiska zawodowe, instytucje państwowe i samorządowe odpowiedzialne za realizację Krajowego Programu Przeciwdziałania Narkomanii, powinny podjąć poważną dyskusję nad dalszym rozwojem systemu leczenia osób uzależnionych w kierunku jego uelastycznienia, sprawnego reagowania na szybkie zmiany sytuacji epidemiologicznej. Ministerstwo Zdrowia i NFZ powinny taką dyskusję wspierać.
- Magdalena Bartnik, przewodnicząca Fundacji Redukcji Szkód, terapeutka
- Jacek Charmast, koordynator programu Biura Rzecznika Praw Osób Uzależnionych, członek zespołu doradczego ds. leczenia, rehabilitacji, ograniczania szkód zdrowotnych i reintegracji społecznej przy KBPN
- Marta Gaszyńska, wiceprezeska Stowarzyszenia Jump 93
- Marek Grondas, Stowarzyszenie Monar, członek zespołu doradczego ds. leczenia, rehabilitacji, ograniczania szkód zdrowotnych i reintegracji społecznej przy KBPN, terapeuta
- Monika Grotecka, wiceprezeska Stowarzyszenie Stacja
- Tomasz Harasimowicz, Stowarzyszenie Monar, przewodniczący Komisji Dialogu Społecznego ds. Narkomanii i HIV/AIDS w Warszawie, terapeuta
- Małgorzata Kowalcze, członek zespołu doradczego ds. leczenia, rehabilitacji, ograniczania szkód zdrowotnych i reintegracji społecznej przy KBPN, terapeutka, superwizorka
- Adam Kulesza, lekarz psychiatra, członek zespołu doradczego ds. leczenia, rehabilitacji, ograniczania szkód zdrowotnych i reintegracji społecznej przy KBPN, terapeuta
- Mateusz Liwski, przewodniczący Fundacji Res Humanae
- Tomasz Malkuszewski, przewodniczący Społeczny Komitet ds. AIDS
- Maja Ruszpel, przewodnicząca Fundacji Inspiratornia
- Agnieszka Sieniawska, przewodnicząca Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej
- Katarzyna Sikorska, prezeska Stowarzyszenia Pomoc Socjalna
- Marek Staniaszek, lekarz psychiatra, od 40 lat pracujący z osobami uzależnionymi
- Janusz Strzelecki, przewodniczący Komisji Etyki przy KBPN, członek zespołu doradczego ds. leczenia, rehabilitacji, ograniczania szkód zdrowotnych i reintegracji społecznej przy KBPN, terapeuta
- Maria Tatarska, wiceprezeska Stowarzyszenia Wspólna, terapeutka, superwizorka
- Wojciech Jerzy Tomczyński, przewodniczący Stowarzyszenia Sieć Plus
- Agnieszka Wiciak, członkini zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa
- Prof. Marcin Wojnar, Polskie Towarzystwo Badań nad Uzależnieniami
W imieniu wyżej wymienionych:
Jacek Charmast
__________________________________________________________________________
Apel Stowarzyszenia MONAR w sprawie reformy systemu przeciwdziałania narkomanii
„Trzeba reformować system przeciwdziałania narkomanii”
„Stowarzyszenie Monar wzywa Rząd RP i wszystkie siły polityczne do reformy systemu przeciwdziałania narkomanii w Polsce. Narastająca w ostatnich tygodniach fala zatruć nowymi substancjami psychoaktywnymi tzw. dopalaczami, kolejny raz ukazała dramatyzm i rozmiar zjawiska narkomanii w naszym kraju.
Kilkaset zatrutych osób to dowód na to, że po substancje psychoaktywne sięga dzisiaj w Polsce tysiące osób, zwłaszcza dzieci i młodzież. Zdziwienie budzą reakcje instytucji odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji politycznych w zakresie przeciwdziałania narkomanii świadczące o tym, że nadal nie ma praktycznie żadnego pomysłu państwa na rozwiązanie sytuacji, w której znalazło się tysiące młodych ludzi w Polsce…”
Całość listu dostępna: http://www.monar.org/trzeba-reformowac-system-przeciwdzialania-narkomanii/
Warszawa, 10 grudnia 2011 r.
Szanowny Pan
Jacek Paszkiewicz
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia
Szanowny Panie Prezesie, Szanowni Państwo,
Dostarczamy Państwu dokument, który, mamy nadzieję, przyczyni się do zmiany polskiej polityki finansowania lecznictwa uzależnień narkotykowych, dzięki czemu dokonana zostanie konieczna z punktu widzenia potrzeb społecznych, głęboka jego restrukturyzacja.
Biuro Rzecznika Praw Osób Uzależnionych w części II, swojego Raportu (w załączeniu), przedstawia polski system pomocy osobom używającym narkotyków, identyfikując wiele nieprawidłowości w jego działaniu, ale też wskazując dobre praktyki oraz sposoby rozwiązania najważniejszych problemów.
W Raporcie znajdziemy dane dotyczące struktury i dostępności świadczeń, nakładów na leczenie, efektów działania systemu oraz jego poszczególnych segmentów. Jego autorzy stwierdzają, że nasz model pomocy daleko odbiega od optymalnego, mimo stosunkowo dobrze rozwiniętej infrastruktury i coraz lepiej wyszkolonych kadr terapeutycznych.
Nie jest jednak podstawowym problemem systemu, jak się powszechnie uważa, niedostatek finansowania. Problemem takim jest niewłaściwa dystrybucja nakładów na pomoc i leczenie, skorelowana ze zjawiskiem wielopłaszczyznowej monopolizacji świadczeń.
Monopolizacja lecznictwa narkotykowego wyraża się w:
- uprzywilejowanej pozycji stacjonarnych ośrodków rehabilitacji (przejmują one 75 % całości nakładów na leczenie „narkotykowe”) względem lecznictwa ambulatoryjnego i substytucyjnego. W dziewięciu regionach odsetek nakładów na ośrodki stacjonarne przekracza 80 %, a wśród nich w trzech 90% (lubuski, opolski, warmińsko-mazurski);
- uprzywilejowaniu lecznictwa niefarmakologicznego;
- monopolistycznej pozycji największych organizacji pozarządowych, z których dwie, przejmują ok. 50 % nakładów na całe lecznictwo narkotykowe (w regionie opolskim jedna organizacja przejmuje według danych z 2009 r. 100% nakładów) – organizacje te według autorów raportu, prowadzą politykę wspierania dwóch wymienionych wyżej praktyk monopolistycznych.
Raport wskazuje niekorzystne skutki monopolizacji jako takiej, oraz wpływ konkretnych praktyk na poszczególne funkcje polskiego systemu przeciwdziałania narkomanii, m.in.:
- Zanik dyskusji wokół istotnych kwestii narkotykowych – w tym dotyczących samego lecznictwa – spowodowany niechęcią monopolistów do jakiegokolwiek podważania aktualnego porządku;
- Niedofinansowanie lecznictwa ambulatoryjnego, skutkujące niewłaściwymi interwencjami: nieadekwatne reakcje systemu często dotyczą osób dopiero na początkowym etapie uzależnienia/szkodliwego używania narkotyków, które dodatkowo posiadają dość poprawną sytuację rodzinną i środowiskową. Osoby te zamiast być leczonymi ambulatoryjnie, trafiają do programów rezydentalnych, długoterminowych ośrodków, gdzie stanowią znaczący bywa, że przeważający odsetek pacjentów.
- Deficyt świadczeń dla osób starszych i głęboko uzależnionych, w tym przede wszystkim deficyt leczenia substytucyjnego, skutkuje wykluczeniem społecznym i śmiertelnością tych osób, czy wysokim odsetkiem osób uzależnionych odbywających karę więzienia. Ciężar niewłaściwych interwencji, spada nie tylko na osoby z problemem narkotykowym (odbierając im resztki nadziei), ale też na ich rodziny, skazane na wieloletnie ponoszenie destrukcyjnych konsekwencji związanych z zamieszkiwaniem pod jednym dachem z uzależnionym (rozwody, demoralizacja rodzeństwa osoby uzależnionej, utraty praw rodzicielskich, itp.).
- Dodatkowo, praktyka samoobrony rodzin poprzez „wyrzucenie narkomana z domu” – zalecana przez wielu terapeutów – nakłada się na deficyt programów substytucyjnych oraz brak schronisk dla bezdomnych, czynnie używających narkotyków, co skutkuje nie tylko szybką i wielowymiarową degradacją takich osób, ale też wspiera groźną dla publicznego zdrowia i bezpieczeństwa narkomanię uliczną i podnosi wskaźniki wykluczenia społecznego. Niestety, terapeuci mając w praktyce do dyspozycji tylko jedno dostępne narzędzie – ośrodek stacjonarny – skazani są w większości na ponoszenie porażek i na nieskuteczne interwencje.
Zdaniem autorów Raportu, to źle prognozuje sukcesowi znowelizowanej Ustawie o Przeciwdziałaniu Narkomanii, gdzie wycofana w pewnej mierze represyjna reakcja prawa (art. 72), ma być zastąpioną skuteczną i wszechstronną pomocą i leczeniem.
Raport identyfikuje niekorzystne zjawiska świadczące bezpośrednio o uprzywilejowanej pozycji lecznictwa stacjonarnego.
Pacjent korzystający z oferty ośrodków rehabilitacji, może z takiego leczenia korzystać bez żadnych ograniczeń czasowych (zmieniając placówki), ponieważ jest to świadczenie niereglamentowane. Mamy tu do czynienia z kosztownym dla podatnika zjawiskiem „turystyki ośrodkowej” (wg danych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, 75 % pacjentów ośrodków już się w nich wcześniej leczyło).
Ośrodek rehabilitacji stacjonarnej, nie jest zobligowany do wykazywania żadnych wyników ukończonych terapii i mimo to dobrze prosperować.
Według przedstawionych szacunków, w 1/3 ośrodków (społecznościach terapeutycznych), liczba ukończonych terapii w roku, jest niższa od liczby zatrudnionego w nich personelu terapeutycznego. Według danych z 2006 roku (jedynych tego typu danych, do których autorom Raportu udało się dotrzeć), w ośrodkach tych na jednego członka personelu merytorycznego przypada średnio 0,8 ukończonych terapii. Te liczby mają dodatkową wymowę w świetle danych o kosztach działania jednego ośrodka. To obecnie od 1 do 1,5 mln złotych rocznie.
Lecznictwo „narkotykowe”, zdaniem autorów opracowania, zastygło w przyjętych 30 lat temu formułach (w bardzo wielu ośrodkach stacjonarnych praca jest nadal dominującą formą oddziaływań, terapia jest natomiast stosowana marginalnie), nie wykazuje zainteresowania modernizacją, ani dyskusją o swoich problemach. Dobrego samopoczucia większości przedstawicieli środowiska terapeutycznego nie narusza fakt, że nadpodaż usług w jednym sektorze świadczeń leczniczych i pomocowych jest okupiona ciężkimi deficytami w innych.
Raport zawiera także elementy optymistyczne. Wskazuje Mazowsze jako wyróżniający się region w Polsce, gdzie struktura świadczeń jest najbardziej adekwatna do potrzeb i zrównoważona. Na Mazowszu w 2009 roku, rozkład finansowania lecznictwa stacjonarnego w stosunku do nakładów na lecznictwo ambulatoryjne i substytucyjne wynosił w przybliżeniu 50/50 (jak już zostało wspomniane, średnia dla Polski to 75% nakładów na lecznictwo stacjonarne i 25% na ambulatoryjne i substytucyjne).
Liczba miejsc leczenia substytucyjnego:
| 2005 | 2007 | 2010 | |||
| POLSKA | WARSZAWA | POLSKA | WARSZAWA | POLSKA | WARSZAWA |
| 969 | 289 | 1522 | 600 | 2000 | 1000 |
Znaczne środki na rozwiązywanie problemów narkotykowych na Mazowszu przeznacza stosunkowo zamożna Warszawa, którą można wskazać jako przykład kreatywności, racjonalnej polityki leczniczej, a także dobrej współpracy z Narodowym Funduszem Zdrowia (Mazowiecki Oddział Wojewódzki NFZ jest jednym z bardzo nielicznych, gdzie pilnuje się równowagi w dostępie do świadczeń leczniczych). Zrównoważona polityka pomocy ostatnich dwu stołecznych administracji, zredukowała narkomanię uliczną do niewidocznego niemal poziomu.
W roku bieżącym – między innymi dzięki współpracy Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, z Polską Siecią Polityki Narkotykowej i z Biurem Rzecznika – nastąpiły znaczące, pozytywne zmiany w strukturze świadczeń w regionach opolskim, pomorskim i warmińsko mazurskim. Pojawiły się tam nowe placówki ambulatoryjne udostępniające leczenie substytucyjne (w warmińsko – mazurskim zakontraktowano świadczenie, od 01 stycznia 2012). Należy tu dodać, że aktualnie tylko dwa regiony są na mapie leczenia substytucyjnego białymi plamami, są to województwa podlaskie i podkarpackie.
Niestety, poziom dostępu do leczenia substytucyjnego sytuuje Polskę na jednym z ostatnich miejsc w Europie, za to w przypadku terapii rezydentalnych, dostępność do nich daje nam jedno z pierwszych miejsc w świecie.
Wadliwa struktura polskiego lecznictwa wynika głównie z niewłaściwego rozumienia potrzeb społecznych przez samorządy, kreujące w regionach i większych miastach politykę leczniczą, ignorowanie przez nie priorytetów krajowych strategii leczniczych (Narodowego Programu Zdrowia, Krajowego Programu Przeciwdziałania Narkomanii, Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego). Wynika też z lokalnych wpływów dużych organizacji pozarządowych, wspierających monopolistyczną pozycję lecznictwa stacjonarnego i niefarmakologicznego.
Niebagatelny wpływ na sytuację, ma zdaniem wielu ekspertów nierozwojowy model lecznictwa substytucyjnego. Leczenie to, według autorów Raportu można szerzej udostępnić przez umożliwienie jego prowadzenia licencjonowanym gabinetom lekarskim. Są regiony, które pokazują jak wiele można zrobić za stosunkowo niewielkie pieniądze (małopolski, lubelski), ale też takie, które pokazują jak niewiele można zrobić mając w dyspozycji znaczne środki. Najbardziej znamienny jest przykład regionu pomorskiego. W województwie tym nakłady na lecznictwo narkotykowe należą do rekordowych.
W 2009 roku było to 42,3 tys. złotych na 10 tys. mieszkańców. To relatywnie dużo, biorąc pod uwagę, że średnie finansowanie świadczeń narkotykowych dla całego kraju to 29,6 tys. zł na 10 tys. mieszkańców. Więcej od pomorskiego NFZ przeznaczono w lubuskim (122,3 tys. zł/10 tys. mieszkańców!) i w mazowieckim (48,7 tys. zł), jednak na Pomorzu w 2009 roku na lecznictwo ambulatoryjne przeznaczono tylko 13 % nakładów, zaś na lecznictwo stacjonarne całą resztę, czyli 87%. Leczenie substytucyjne, udostępniono w tym regionie dopiero w listopadzie 2011r.
Dla optymalizacji polskiego modelu pomocy osobom używającym narkotyków potrzebne jest respektowanie przez samorządy i NFZ priorytetowych zadań wskazanych w krajowych strategiach ochrony zdrowia. Tylko wtedy uda się zmienić politykę świadczeniodawców – organizacji pozarządowych, które, jak wykazuje Raport, niemal w całości finansowane są ze środków publicznych.
Na koniec chcemy jeszcze raz dodać, że adekwatna do potrzeb społecznych struktura lecznictwa warunkuje osiągnięcie celów zakładanych przez znowelizowaną, działającą od 9. grudnia 2011 roku, Ustawę o Przeciwdziałaniu Narkomanii, w szczególności jej zapisów odnoszących się do wzmocnienia zasady „leczyć zamiast karać”.
Z wyrazami szacunku,
autorzy Raportu Rzecznika Praw Osób Uzależnionych
Zapraszam wszystkich do poparcia Konsensusu dotyczącego celów Antynikotynowej Strategii w Polsce (KASP). Konsensus podpisało już 144 osoby, wśród nich znani eksperci, lekarze. Podpisali go byli ministrowie i wiceministrowie: Marek Balicki, Krzysztof Łanda, Adam Fronczak, Janusz Cieszyński…
Podpisali naukowcy: Prof. Marcin Wojnar, Prof. Edward Gorzelańczyk.
TU MOŻNA PODPISAĆ: https://www.korektorzdrowia.pl/kasp/
W ramach podejmowanych przez nas działań na rzecz promowania rozwiązań opartych na dowodach naukowych, w listopadzie 2025 r. zorganizowaliśmy spotkanie dotyczące głównych celów pragmatycznej polityki antynikotynowej. Eksperci zgodzili się co do dwóch celów, które powinny być realizowane jednocześnie:
Ochrona osób młodych przed inicjacją rekreacyjnego przyjmowania produktów zawierających nikotynę.
Zmniejszanie ryzyka nikotynizmu i chorób odtytoniowych – w populacji osób, które palą klasyczne papierosy – dążąc do abstynencji.
Na podstawie tego konsensusu chcemy opracować projekt krajowej strategii antynikotynowej bazującej na dowodach naukowych oraz pragmatycznych rozwiązaniach, które sprawdziły się w innych krajach.
Jeżeli zgadzasz się z tymi celami, podpisz!
Odpowiedź Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej – Centrali NFZ – na pismo Prezesa Stowarzyszenia JUMP 93 Jacka Charmasta, z dnia 3. lutego 2022 r., w sprawie problemu związanego z hospitalizacją osób leczonych metadonem i innymi lekami opioidowymi, poprzez wydanie odpowiednich wytycznych dla działalności leczniczych kontraktowanych przez NFZ, zabezpieczających takim osobom kontynuację leczenia substytucyjnego podczas pobytu w szpitalu.
Poniżej przedstawiamy fragment pisma przesłanego przez Stowarzyszenie Jump ’93 do Narodowego Funduszu Zdrowia, w imieniu członków warszawskiej Branżowej Komisji Dialogu Społecznego ds. Przeciwdziałania Narkomanii i HIV/AIDS. Pismo dotyczy problemu nieuzasadnionego odstawiania leku substytucyjnego osobom trafiającym do szpitali, pacjentom programów substytucyjnych.
Sz.P. Maciej Karaszewski
Zastępca Dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej
Narodowy Fundusz Zdrowia
Szanowny Panie,
W imieniu warszawskiej Branżowej Komisji Dialogu Społecznego ds. Przeciwdziałania Narkomanii i HIV/AIDS, zwracam się z wnioskiem o wprowadzenie jasnych wytycznych określających zasady wydawania leków substytucyjnych pacjentom programów substytucyjnych, hospitalizowanym w związku z innymi schorzeniami niż uzależnienie.
Osoby te, trafiając do oddziałów szpitalnych, pozbawiane są często leku substytucyjnego (metadon, buprenorfina i inne), który bywa zastępowany specyfikami o znacznie słabszym działaniu przeciwbólowym i w niewystarczającej dawce. Podobne decyzje lekarzy powodują dodatkowe cierpienie pacjentów, skutkują rezygnacjami z hospitalizacji, z zabiegów, operacji ratujących życie, generują koszty związane z ponownym ustawieniem dawki substytutu w warunkach szpitalnych, powodują rezygnacje z leczenia uzależnienia.
Przepisy regulujące zasady prowadzenia leczenia substytucyjnego pozwalają lekarzom na wydanie pacjentowi leku na dłuższy okres, a także na wydanie go osobie upoważnionej przez pacjenta, np. w celu dostarczenia substytutu do szpitala. Problemem jest jednak kwestia rozliczenia kosztów leczenia z Płatnikiem, gdy zachodzi koincydencja leczenia szpitalnego i leczenia w programie substytucyjnym (równoczesnego pozostawania pacjenta pod opieką dwóch placówek).
W tej sytuacji pacjent – aby rozpocząć hospitalizację – bywa wypisywany z programu substytucyjnego bez wydania leku.
Przedmiotowy problem nie dotyczy wszystkich szpitali – wiele z nich potrafi zabezpieczyć odpowiedni lek substytucyjny od pierwszego dnia pobytu pacjenta w oddziale. W pozostałych przypadkach pacjent, mimo posiadania zaświadczenia lekarskiego z informacją o substytucie, dawce i konieczności regularnego podawania leku, nie otrzymuje właściwego specyfiku lub otrzymuje go po dłuższej przerwie.
Zapraszamy do lektury wywiadu Pawła Walewskiego z Jackiem Charmastem, prezesem Stowarzyszenia Jump’93. W Wywiadzie pt. „Strach na dzielnicy. Jak się pomaga osobom uzależnionym?” – o polskich fobiach i archaicznym systemie pomocy wykluczonym.
PAWEŁ WALEWSKI: – Nie ma pan dość?
JACEK CHARMAST: – Nie, robię swoje.
– A to, że organizacje pozarządowe zajmujące się osobami wykluczonymi znalazły się na cenzurowanym i mieszkańcy warszawskiej, modnej dzisiaj dzielnicy Praga chcą się was pozbyć, nie podcina skrzydeł?
–Takie postawy są odbiciem nastawienia całego społeczeństwa do bezdomności, uzależnień, do ludzi, którzy narobili w swoim życiu głupstw, ale są gotowi zawrócić ze złej drogi, tylko nie mają dokąd.„
Wywiad ukazał się w Tygodniku Polityka nr 34/2021 (3326) z 17.08.2021;
Tekst na stronie wydawcy (https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/2129995,1,strach-na-dzielnicy-jak-sie-pomaga-osobom-uzaleznionym.read)
Od 24 kwietnia pacjenci programu substytucyjnego Szpitala Zakaźnego otrzymują leczenie w nowym programie, prowadzonym przez sp. z oo. Volta-med,w lokalu przy Kijowskiej 7.
Mimo rozmów, spotkań i pism, mimo podpowiadania wielu rozwiązań przedmiotowego problemu, w opinii Stowarzyszenia Jump 93 wybrano wariant najgorszy, wariant obciążony nieuchronną eskalacją konfliktu z mieszkańcami Brzeskiej. Decyzję o wyborze Volta-medu i Kijowskiej podjęła Dyrekcja Szpitala w porozumieniu z Urzędem Marszałkowskim.
O tym, dlaczego jest to wybór najgorszy, napisaliśmy w naszej prośbie o interwencję do Marszałka Mazowieckiego Adama Struzika (poniżej). Teraz publikujemy odpowiedź, którą otrzymaliśmy.
Najlepszym rozwiązaniem, byłoby naszym zdaniem poprawienie stanu bezpieczeństwa wokoło Szpitala i nawiązanie w tym celu współpracy z Policją oraz miejskim Biurem Bezpieczeństwa. Dzięki temu, program substytucyjny mógłby pozostać na swoim miejscu. Jump 93 przetarł tu wszystkie ścieżki, powiadamiając dyrekcję Szpitala i Urząd Marszałkowski o gotowości Policji i Miasta do współpracy.
Prawdopodobnie problem z bezpieczeństwem, był jednak dla Szpitala wymówką, bo obydwie kluczowe dla poprawy bezpieczeństwa instytucje nie zostały poproszone nigdy o pomoc. Spotkanie w przedmiotowej sprawie, zwołane przez Urząd Marszałkowski (na prośbę warszawskiej Komisji Dialogu Społecznego ds. Narkomanii i HIV/AIDS), odbyło się w grudniu 2016 w bardzo wąskim gronie. Nie tylko przedstawicieli Miasta i Policji na nim zabrakło, ale też nie zaproszono nikogo z NFZ czy KBPN.
Drugie, samo-narzucające się, podpowiadane przez nas rozwiązanie, polegałoby na takim przekazaniu programu substytucyjnego i jego pacjentów Volta-medowi, by miał on możliwość czasowego, np. 6-miesięcznego korzystania z dotychczasowej lokalizacji.
Czas ten byłby potrzebny do znalezienia bardziej odpowiedniej lokalizacji, niż Kijowska 7.
Trzecie rozwiązanie, to przekazanie dalszego leczenia pacjentów poradni przy Jagiellońskiej 34, placówce mającej stosowane zezwolenia, spełniającej wszystkie wymogi i co najważniejsze, wyrażającej wielokrotnie wolę podjęcia się tego zadania.
Wybrano rozwiązanie czwarte, najbardziej nieodpowiedzialne.
Jacek Charmast
Warszawa, 04 kwietnia 2017
Szanowny Pan
Adam Struzik
Marszałek
Województwa Mazowieckiego
Szanowny Panie Marszałku,
W imieniu Stowarzyszenia Jump 93, działając w porozumieniu z Komisją Dialogu Społecznego ds. Przeciwdziałania Narkomanii i HIV/AIDS zwracam się z prośbą o interwencję w sprawie, dotyczącej decyzji administracji SPZOZ Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie, przy ul Wolskiej 37, o zamknięciu przyszpitalnego programu substytucyjnego oraz o przekazaniu leczenia ok. stu (100) jego pacjentów (osób uzależnionych od opiatów i zakażonych HIV), zewnętrznemu podmiotowi leczniczemu. Program ten, w naszej ocenie jest przedmiotem trudnych do zrozumienia działań różnych osób i instytucji, a także szeregu ryzykownych i nie-transparentnych decyzji. W tym miejscu należy przypomnieć, że z inicjatywy warszawskiego KDS odbyła się 21 grudnia 2016 r. w Urzędzie Marszałkowskim narada w przedmiotowej sprawie, z udziałem przedstawicieli Szpitala Zakaźnego. W rezultacie tego spotkania, jego uczestnicy zadeklarowali współpracę w celu rozwiązania rzeczonego problemu, zachowania ciągłości leczenia pacjentów i nie pogorszenia jego warunków. W opinii Stowarzyszenia Jump 93, deklaracja ta nie jest przez Szpital Zakaźny respektowana, a ciągłość leczenia pacjentów zagrożona.
Decyzja Szpitala Zakaźnego o zamknięciu programu, stała się znana jego pacjentom i zarazem warszawskiej, „narkotykowej” Komisji Dialogu Społecznego, pod koniec ubiegłego roku. Szpital próbował przekazać leczenie pacjentów innym warszawskim programom substytucyjnym, ale żaden nie wyraził poważnego zainteresowania ofertą, ze względu na duże obłożenie własnych działalności. Dodatkowo, sposób działania zarządu Szpitala w sprawie, był przedmiotem krytyki w środowisku lekarzy i terapeutów zajmujących się pomocą uzależnionym, wyrażonej m in. w zbiorowym liście uczestników branżowej konferencji, która odbyła się w Warszawie w Hotelu Marriott, w grudniu 2016 (Konferencja z okazji Światowego Dnia AIDS). Przez wiele miesięcy nikt nie zadbał o poczucie bezpieczeństwa pacjentów, nikt z nimi nie rozmawiał, nie dementował plotek o likwidacji programu, nie zapewnił, że odbędzie się ona z zapewnieniem kontynuacji leczenia substytucyjnego i opieki związanej z zakażeniem HIV.
Jako przyczynę decyzji o zamknięciu przedmiotowej działalności, Szpital wskazywał problemy kadrowe (odejście na emeryturę jednego z lekarzy) oraz rzekomo bardzo liczne przypadki zakłócenia porządku wokoło programu, w tym incydenty przestępcze z udziałem jego pacjentów. Co do pierwszego problemu, to uważamy, że Szpital do niego przygotować znacznie wcześniej. Problem był znany naszemu środowisku, ale przez ostatni rok, nie udało dostrzec żadnej aktywności administracji Szpitala w kierunku pozyskania nowych pracowników. Co do drugiej przyczyny, to w według informacji, którą uzyskaliśmy od Policji, Szpital do chwili nagłośnienia sprawy, ani razu nie zgłaszał właściwej komendzie, żadnych skarg ani próśb o interwencję. Z pozyskanych z Policji informacji wynika też, że choć dochodziło w okolicach programu do incydentów z udziałem pacjentów programu, to nie były to sytuacje nadzwyczajne, czy nasilające się w ostatnim okresie. Były to raczej incydentalne zdarzenia o podobnym charakterze i nasileniu, jak te występujące zwykle wokoło trudnych działalności leczniczych i pomocowych, w tym wokoło pozostałych, warszawskich programów substytucyjnych.
Według informacji, które do nas dotarły w ostatnich dniach, kontynuacji leczenia pacjentów Wolskiej 37, podejmie się Volta-med, spółka z oo., która przygotowuje do tego celu lokal, przy ul. Kijowskiej 7. W związku wyborem kontynuatora przez Szpital Zakaźny i jego decyzjami, Stowarzyszenie Jump 93 identyfikuje kolejne, daleko poważniejsze problemy. Wg. Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, nowy program substytucyjny nie posiada jak dotąd wymaganej prawem zgody Pana Marszałka, ani odpowiedniej, pozytywnej opinii Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii (ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii z 2005 w art. 28.2: „Leczenie substytucyjne może prowadzić zakład opieki zdrowotnej po uzyskaniu zezwolenia marszałka województwa, wydanego po uzyskaniu pozytywnej opinii dyrektora Biura”). Zakładamy, że nie byłyby to przeszkody trudne do przejścia, gdyby nie wskazana przez Volta-med lokalizacja programu substytucyjnego. Wybór adresu przy ul. Kijowskiej 7, ze względu na liczne zagrożenia, jakie ze sobą niesie, uważamy, za nieodpowiedzialny i w naszej ocenie dyskwalifikujący podmiot, który go dokonał. Świadczyć może o nieznajomości lokalnych problemów lub o lekceważeniu zagrożeń mimo wiedzy o ich istnieniu. Wybór ten oznacza, że nowy program będzie położony w bardzo bliskim sąsiedztwie (100 – 200 m.) działającego od kilkunastu lat programu substytucyjnego „Mały Rycerz”, przy ul. Brzeskiej 13, oznacza zatem, daleko idącą eskalację toczącego się tam wieloletniego konfliktu z okolicznymi mieszkańcami. Działalność programu substytucyjnego jest od lat oprotestowana przez mieszkańców ul. Brzeskiej, z powodu zogniskowania się wokoło niej, wielu różnych problemów społecznych. Władze dzielnicy Praga Północ, od kilku lat czynią wysiłki, by przenieść działalność „Małego Rycerza” do innej, mniej problematycznej lokalizacji, wielokrotnie też spotykały się z protestującymi mieszkańcami, obiecując im rozwiązanie problemu. Dodatkowo, w poszukiwania nowego adresu dla „Małego Rycerza”, zaangażowana jest warszawska Komisja Dialogu Społecznego ds. Przeciwdziałania Narkomanii i HIV/AIDS. Jak się dowiedzieliśmy, nikt z przedstawicieli spółki Volta-med nie rozmawiał z władzami dzielnicy o planach względem Kijowskiej 7 – co źle rokuje jakiejkolwiek współpracy w przyszłości – nikt nie rozmawiał też z Policją, choć ta współpraca jest kluczowa dla zapewnienia bezpieczeństwa otoczeniu, pacjentom i personelowi programu. Volta-med, nie nawiązał też kontaktu z KDS-em, gotowym do pomocy, co zadeklarował jego przedstawiciel podczas wspomnianego wyżej spotkania w dn. 21.12.2016.
W opinii Stowarzyszenia Jump 93, przeniesienia leczenia 100 pacjentów Wolskiej 37, do lokalu przy ul. Kijowskiej 7 narazi ich na skutki protestu mieszkańców, w rezultacie którego, działalność lecznicza może nie zostać nawet rozpoczęta. Należy też poważnie brać pod uwagę, że zdesperowani mieszkańcy Brzeskiej, poruszeni nieprawdopodobnym ignorowaniem przez władze publiczne ich postulatów, mogą sięgnąć po mniej pokojowe niż wiece formy działań, a pacjenci mogą stać się obiektem ich gniewu. Naszym zdaniem, opiniująca wnioski dotyczące nowych programów substytucyjnych komisja przy KBPN, składająca się z ekspertów znających dobrze tzw. sprawę Brzeskiej, nie może wydać pozytywnej opinii, bez odniesienia się do zagrożeń i uwzględnienia prawdopodobnych, negatywnych skutków podjętych decyzji. Nie może też nie przewidywać, wpływu eskalacji konfliktu na kreowanie negatywnego obrazu całego lecznictwa substytucyjnego.
Przy okazji sprawy Brzeskiej czy Szpitala Zakaźnego, leczenie substytucyjne jest przedmiotem nieuprawnionej krytyki. Padają liczne niesprawiedliwe oceny, podyktowane uprzedzeniami generalizacje. Wskazuje się zbyt często, na wady lecznictwa substytucyjnego, zapominając o jego wielkich zaletach. Przed ponad dekadą, władze Warszawy na wniosek organizacji społecznych, podjęły decyzję o wsparciu programów substytucji lekowej, w efekcie której, zostały wielokrotnie zwiększone na nią nakłady NFZ, przez co znacznie wzrosła liczba miejsc leczenia. W momencie podejmowania tej decyzji, w roku 2005, funkcjonowało niewiele ponad 200 miejsc substytucyjnych, dzisiaj działa ich ponad 950. Ten skok nie byłby możliwy, bez współpracy Miasta z Krajowym Biurem ds. Przeciwdziałania Narkomanii i NFZ. Inicjatywa Miasta i wspierających je instytucji zmieniła Warszawę. Niezwykle dynamiczny, jak na krajowe warunki wzrost nakładów na leczenie substytucyjne w latach 2006-2009, w Warszawie, spowodował, nie tylko ogromną redukcję popytu na heroinę, redukcję bezdomności, ale też znaczący spadek wskaźników iniekcyjnego używania narkotyków. Zanotowano wówczas m in. spadek liczby igieł i strzykawek wydawanych w ramach programów redukcji szkód. Spadek ten odzwierciedlił się znacząco w wynikach ogólnopolskich. W Raporcie Krajowym 2014 (KBPN) znajdujemy dane dotyczące liczby wydawanych w Polsce igieł: w 2007 r. wydano ich 529 tys. sztuk, w 2008 r. 432 tys. sztuk, a w 2009 już tylko 259 tys., czyli o 50% mniej niż dwa lata wstecz. Odnotowano też odpływ klientów ulicznych programów redukcji szkód, do leczenia substytucyjnego. W latach 1999-2004 ok. 2000 osób uzależnionych korzystało rocznie z prowadzonego przez Monar programu wymiany igieł i strzykawek, ale już parę lat później, właśnie dzięki zwielokrotnieniu miejsc terapii substytucyjnej, liczba klientów tego programu spadła do niecałych 200 osób. Warszawa znacząco wówczas poprawiła swoje bezpieczeństwo i wizerunek. Zlikwidowano największe w Polsce targowisko narkotykowe na Dworcu Centralnym i dworcach Śródmieścia, kilkaset osób uzyskało skuteczną pomoc, ponadto, i o czym zwykle się zapomina, wielokrotnie większa liczba członków rodzin tych osób, odzyskała swoje życie.
Aby zrozumieć co się wtedy wydarzyło, należy niewątpliwie zestawić ww. liczby wydawanych igieł czy uczestników programów redukcji szkód z liczbami dotyczącymi kwot nakładów na leczenie substytucyjne.
Nakłady na leczenie substytucyjne w Polsce w mln. zł. (źródło: NFZ – 2009)
| 2006 | 2007 | 2008 | 2009 | |
| Polska | 3,08 | 7,45 | 11,64 | 16,70 |
| Warszawa i woj. mazowieckie | bd. | 3,78 | 6,26 | 9,07 |
| Polska, bez Warszawy i Mazowsza | 3, 67 | 5,38 | 7, 63 |
Szanowny Panie Marszałku,
w opinii Stowarzyszenia Jump 93, decyzja o umieszczeniu przy ul. Kijowskiej 7 nowego programu substytucyjnego, jest decyzją nieodpowiedzialną, narażającą ludzkie życie i zdrowie. Ponadto uważamy, że sposób wyłonienia podmiotu leczniczego celem zapewnienia kontynuacji terapii substytucyjnej pacjentom Wolskiej 37 oraz kontraktu NFZ, jest nie-transparentny, być może niezgodny z prawem, a co najmniej niezgodny z dobrymi obyczajami. Prosimy o niedopuszczenie do realizacji rzeczonej decyzji i umożliwienie leczenia stu pacjentów Wolskiej 37 w dotychczasowej lokalizacji, aż do czasu wskazania i przygotowania bardziej odpowiedniego miejsca. Jeżeli z jakiegoś powodu, będzie to niemożliwe, chcemy poinformować, że przy ulicy Jagiellońskiej 34 działa znana Państwu placówka całkowicie przygotowana do prowadzenia programu substytucyjnego. Poradnia ta, posiada wszelkie konieczne zgody, odpowiednio przygotowany, profesjonalny personel oraz wyraża gotowość podjęcia się kontynuacji leczenia pacjentów Wolskiej 37.
z poważaniem,
Jacek Charmast – Prezes
do wiadomości:
- Agnieszka Kujawska – Misiąg, Dyrektor SPZOZ Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie
- Piotr Jabłoński, Dyrektor Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii
- Włodzimierz Paszyński , Zastępca Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawa
- Wojciech Zabłocki, Burmistrz Dzielnicy Warszawa Praga Północ
- Filip Nowak, Dyrektor Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ
- Ewa Gawor, Dyrektorka Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, UM St. Warszawa
- Tomasz Pactwa, Dyrektor Biura Pomocy I Projektów Społecznych UM St. Warszawa
- Tomasz Harasimowicz, Przewodniczący Komisji Dialogu Społecznego ds. Przeciwdziałania Narkomanii I HIV/AIDS przy UM St. Warszawy
Stowarzyszenie JUMP 93 podjęło działania w kierunku wyjaśnienia i rozwiązania problemów dotyczących programu substytucyjnego przy ul. Wolskiej w Warszawie.
W załączeniu znajdziecie Państwo pismo stowarzyszenia JUMP 93 adresowane do p. Agnieszki Gonczaryk, Dyrektorki Departamentu Zdrowia i Polityki Społecznej, Urządu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.
Fragment listu:
…Szanowna Pani Dyrektor,
W imieniu Stowarzyszenia Jump 93, działając w porozumieniu z przedstawicielami organizacji pozarządowych, członkami warszawskiej Komisji Dialogu Społecznego ds. Przeciwdziałania Narkomanii i HIV/AIDS, zwracam się z prośbą o interwencję w sprawie działań dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego, zmierzających do zamknięcia działalności programu substytucyjnego dla osób uzależnionych od opiatów i zakażonych HIV, przy ul. Wolskiej 37, w Warszawie. Prosimy w szczególności, o doprowadzenie do spotkania mającego na celu omówienie problemów Szpitala Zakaźnego, poszukanie sposobów ich rozwiązania, wreszcie w efekcie końcowym zmianę decyzji o zamknięciu programu lub wskazanie takiego rozwiązania, które zapewnieni pacjentom realną kontynuację leczenia na dotychczasowych zasadach…. Całość listu dostępna w załączeniu.
Wcześniejsze pismo, którego adresatem była p. Ewy Gawor, Dyrektorka Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego UM St. Warszawy. Pismo zostało złożone podczas spotkania z p. Dyrektor, która zadeklarowała pomoc.
…”W ubiegłym roku, niedostateczne wsparcie dla zapewnienia bezpieczeństwa działań pomocowych skierowanych do osób uzależnionych od narkotyków, doprowadziło do zamknięcia prowadzonego przez Fundację Redukcji Szkód programu w dzielnicy Wola.
Najnowszym tego rodzaju przypadkiem, są działania dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego przy ulicy Wolskiej 37 zmierzające do zamknięcia działalności tamtejszego programu substytucyjnego.”… Całość pisma dostępna w załacznikach.
Oto fragment odpowiedzi jaką otrzymaliśmy od Pani Ewy Gawor, Dyrektorki Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego UM St. Warszawy:
…Uprzejmie informuję, że w przypadku podjęcia decyzji o zorganizowaniu przez Państwa Biura spotkania, dotyczącego rozwiązania problemów opisanych w przedmiotowym piśmie, deklaruję w nim merytoryczny udział przedstawiciela Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego… Całość pisma dostępna w załacznikach.
Komendant Rejonowy Policji (Wola) również deklaruje współpracę ze Szpitalem celem opanowania sytuacji.
Odpowiedź Komendanta Stołecznego Policji:
Fundacja Redukcji Szkód z powodzeniem działała od kilku lat na warszawskiej Woli obejmując pomocą osoby czynnie uzależnione od narkotyków, które nie mieszczą się w żadnym innym systemie pomocowym. W pierwszej połowie tego roku umowa najmu wygasła i wolski ZGN nie zgodził się na jej przedłużenie.
Artykuł na ten temat ukazał się w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej.
Po kilku miesiącach spotkań w wielu warszawskich dzielnicach, w których Magda Bartnik, prezes FRS kolejno słyszała „Nie chcemy u siebie narkomanów”, wydawało się, że władze dzielnicy Praga Południe, jako jedyne wyraziły chęć współpracy.
W czwartek 8 października 2015 w Centrum Społecznym PACA 40 odbyło się spotkanie poświęcone możliwości ulokowania Fundacji w dzielnicy Praga-Południe. W spotkaniu wzięli udział Burmistrz Pragi Południe Tomasz Kucharski, przedstawiciele władz dzielnicy, jej mieszkańcy oraz Magdalena Bartnik prezes Fundacji Redukcji Szkód, p. Agnieszka Dobija-Nowak z Biura Pomocy i Projektów Społecznych UM, Jacek Charmast prezes Stowarzyszenie JUMP’93 i członek z Komisji Dialogu Społecznego ds. przeciwdziałania narkomanii. Niestety, na spotkaniu tym, okoliczni mieszkańcy powiedzieli stanowcze NIE dla miejsca dla osób uzależnionych.
Organizacje przeciwdziałające narkomanii apelują do ministra zdrowia, by ułatwił dostęp do terapii uzależnionym od heroiny. Są ważniejsze sprawy – odpowiada ministerstwo.
Obecnie z terapii substytucyjnej korzysta blisko 2 tys. osób uzależnionych od heroiny, z czego aż połowa w Warszawie. Nawet o 2 tys. wzrosłaby ich liczba, gdyby dopuścić do sprzedaży w aptekach lek Suboxone, zawierający buprenorfinę substytut heroiny mogący zastąpić metadon – szacuje Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT).
Terapia substytucyjna polega na podawaniu osobom uzależnionym od opioidów (przede wszystkim heroiny) substancji o mniej euforycznym oraz przedłużonym działaniu. Zmniejsza zagrożenie zakażeniem HIV, pozwala uzależnionym na normalne funkcjonowanie, a po odstawienie substytutu ryzyko powrotu do nałogu jest mniejsze. W Polsce 98 proc. pacjentów zażywa metadon. Na zachodzie Europy i w USA co najmniej w połowie przypadków stosuje się buprenorfinę.
Zobacz artykuł na ten temat w Gazecie Wyborczej »
Poniżej przedstawiamy list z apelem do ministra Mariana Zembali podpisany przez ekspertów ds. uzależnień:
Szanowny Panie Ministrze,
ostatnie doniesienia w związku z falą zatruć „dopalaczami” to odpowiednia okazja, by zwrócić uwagę osób odpowiedzialnych za ochronę zdrowia na stan polskiego systemu pomocy uzależnionym. Popyt na nowe narkotyki, to nie tylko problem prawa karnego, nieodpowiedniej profilaktyki, nie tylko „efekt prohibicyjny”, ale też problem nieadekwatnego leczenia, w efekcie którego tysiące osób pozostaje bez pomocy. Osoby te, są w większości stałą klientelą dystrybutorów „dopalaczy”, konsumentami przetwarzanych narkotyków aptecznych czy mefedronu.
Od jesieni ubiegłego roku, w Ministerstwie Zdrowia czeka na swój czas projekt zmiany prawa regulującego zasady leczenia substytucyjnego osób uzależnionych od opioidów. Projekt Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii jest odpowiedzią na zapotrzebowanie społeczne, uwzględnia postulaty wielu specjalistów i organizacji, wśród nich Stowarzyszenia Monar, Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej, warszawskiej Komisji Dialogu Społecznego ds. Przeciwdziałania Narkomanii i HIV/AIDS, jest popierany przez Krajowego Konsultanta ds. Psychiatrii. Wymienione instytucje domagają się zmiany modelu leczenia substytucyjnego, jako że dotychczasowy uważają za niereformowalny i drogi. Pojawiła się szansa, by „prawo substytucyjne” zmienić jeszcze w tym roku – przy okazji zmian związanych z delegalizacją nowych „dopalaczy” – jednak z niewiadomych przyczyn tak się nie stało. Projekt nie jest kontrowersyjny, leczenie substytucyjne nie jest też tematem politycznym. Jeszcze w latach 2004-2005 wsparcie lecznictwu substytucyjnemu udzieliła administracja Prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego, co poważnie ograniczyło skalę bezdomności związanej z narkotykami, a stołeczne dworce przestały być polskim centrum handlu narkotykami. Zadanie to było kontynuowane przez kolejną administrację. Dzisiaj popyt na heroinę i substancje opiodowe oraz związana z nimi bezdomność, to nadal problem stolicy, ale już w zupełnie innej skali. Proponowana nowelizacja ma wszelkie dane, by znacząco zmienić jakość życia wielu uzależnionych i pomóc dotrzeć substytucji, tam gdzie nie miała szans dotrzeć.
Po pierwsze, projekt umożliwia przypisywanie niektórych leków substytucyjnych na receptę, po drugie zakłada daleko idące uproszczenie zasad prowadzenia terapii. Zmiana otwiera drogę leczeniu substytucyjnemu do gabinetów psychiatrycznych oraz do poradni uzależnień, które już teraz spełniałyby podstawowe warunki dla jego prowadzenia. Mimo że poradnia uzależnień, to dla substytucji środowisko optymalne, terapia prowadzona jest tylko w 25 lokalizacjach w kraju, z których znaczna część do kosztowne i obłożone programy przyszpitalne. Leczenie substytucyjne otrzymuje niewiele ponad 2000 osób – z których połowa w Warszawie. Stąd mamy jeden z najniższych wskaźników dostępności leczenia substytucyjnego w Unii, a deficyt ten w bardzo znaczącym stopniu przekłada się na popyt na nowe narkotyki.
Należy zaznaczyć, że proponowana formuła „na receptę”, dotyczy leków o bezpieczniejszej dla pacjenta charakterystyce farmakologicznej, niż stosowany w naszym kraju metadon. Zarówno przewidywane dla tego modelu preparaty substytucyjne jak i sam model leczenia, należą do procedur sprawdzonych. Między innymi w krajach skandynawskich, znanych z ostrożnej i mało liberalnej polityki narkotykowej, ale też z bardzo wysokiej kultury medycznej. W odróżnieniu od proponowanego w projekcie, obecny model substytucji nie sprzyja jej szerszemu udostępnieniu. Generujące znaczne koszty, przede wszystkim utrzymania personelu, programy substytucyjne nie bilansują się poniżej 30 pacjentów, dlatego wiele miejscowości, a nawet całe regiony, gdzie narkomania opioidowa jest rozproszona, są tego świadczenia pozbawione.
Nowy model leczenia substytucyjnego posiada potencjał, by zintegrować ofertę leczniczą, tj. związać farmakoterapię z psychoterapią i innymi formami pomocy, w tym ze świadczeniami poradni terapii uzależnień, ośrodka stacjonarnego czy programami readaptacji społecznej. Zintegrowane formy pomocy są uważane za efektywniejsze, zwłaszcza dla osób długotrwale wykluczonych społecznie, mających problemy z poruszaniem się między instytucjami pomocowymi. Podsumowując, jest to projekt niezwykle istotny dla optymalizacji lecznictwa uzależnień w Polsce, więc dalsza zwłoka w jego procedowaniu jest niezrozumiała.
Rozwiązania dotyczące leczenia substytucyjnego nie są jedynym problemem domagającym się pilnej reakcji. Reformy wymaga cały system profilaktyki i terapii. W sytuacji epidemiologicznej zachodzą zmiany, których nie wychwytują inercyjnie działające systemy gromadzenia danych, i których absolutnie nie przewidziano tworząc obowiązujący Krajowy Program Przeciwdziałania Narkomanii. Zapotrzebowanie na opiaty zanika, wzrasta natomiast liczba pacjentów z rozpoznaniem uzależnienia mieszanego ze znacznym komponentem środków psychostymulujących i alkoholu, a także osób ze współwystępującymi zaburzeniami psychicznymi, zwłaszcza w wyniku używania nowych substancji. W ciągu ostatniego roku doprowadziło to do poważnego wzrostu liczby oczekujących na leczenie w ośrodkach stacjonarnych. Użytkownicy narkotyków nie stanowią już homogenicznej grupy, funkcjonują w wielu różnorodnych sytuacjach społecznych, a ich potrzeby i możliwości są zróżnicowane daleko bardziej, niż w latach, kiedy system leczenia był budowany.
Pojawia się potrzeba tworzenia zintegrowanych ofert, łączących różnorodne oddziaływania medyczne i terapeutyczne, ambulatoryjne, stacjonarne i postrehabilitacyjne – z pracą socjalną i aktywizacją zawodową. Systemy te powinny zostać wzbogacone o nowe formy świadczeń: ośrodki stacjonarne krótkoterminowe z programami intensywnej psychoterapii, oraz wyspecjalizowane ośrodki dla pacjentów o specyficznych potrzebach: dla osób z objawami współwystępujących zaburzeń psychicznych, przewlekle chorych somatycznie, rodziców z dziećmi, oraz oddziały pobytu dziennego dla dzieci i młodzieży. Taki system tworzy od 2 lat Stowarzyszenie Monar – niestety spotyka się z ograniczonym zrozumieniem ze strony Ministerstwa Zdrowia i NFZ.
Środowiska zawodowe, instytucje państwowe i samorządowe odpowiedzialne za realizację Krajowego Programu Przeciwdziałania Narkomanii, powinny podjąć poważną dyskusję nad dalszym rozwojem systemu leczenia osób uzależnionych w kierunku jego uelastycznienia, sprawnego reagowania na szybkie zmiany sytuacji epidemiologicznej. Ministerstwo Zdrowia i NFZ powinny taką dyskusję wspierać.
- Magdalena Bartnik, przewodnicząca Fundacji Redukcji Szkód, terapeutka
- Jacek Charmast, koordynator programu Biura Rzecznika Praw Osób Uzależnionych, członek zespołu doradczego ds. leczenia, rehabilitacji, ograniczania szkód zdrowotnych i reintegracji społecznej przy KBPN
- Marta Gaszyńska, wiceprezeska Stowarzyszenia Jump 93
- Marek Grondas, Stowarzyszenie Monar, członek zespołu doradczego ds. leczenia, rehabilitacji, ograniczania szkód zdrowotnych i reintegracji społecznej przy KBPN, terapeuta
- Monika Grotecka, wiceprezeska Stowarzyszenie Stacja
- Tomasz Harasimowicz, Stowarzyszenie Monar, przewodniczący Komisji Dialogu Społecznego ds. Narkomanii i HIV/AIDS w Warszawie, terapeuta
- Małgorzata Kowalcze, członek zespołu doradczego ds. leczenia, rehabilitacji, ograniczania szkód zdrowotnych i reintegracji społecznej przy KBPN, terapeutka, superwizorka
- Adam Kulesza, lekarz psychiatra, członek zespołu doradczego ds. leczenia, rehabilitacji, ograniczania szkód zdrowotnych i reintegracji społecznej przy KBPN, terapeuta
- Mateusz Liwski, przewodniczący Fundacji Res Humanae
- Tomasz Malkuszewski, przewodniczący Społeczny Komitet ds. AIDS
- Maja Ruszpel, przewodnicząca Fundacji Inspiratornia
- Agnieszka Sieniawska, przewodnicząca Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej
- Katarzyna Sikorska, prezeska Stowarzyszenia Pomoc Socjalna
- Marek Staniaszek, lekarz psychiatra, od 40 lat pracujący z osobami uzależnionymi
- Janusz Strzelecki, przewodniczący Komisji Etyki przy KBPN, członek zespołu doradczego ds. leczenia, rehabilitacji, ograniczania szkód zdrowotnych i reintegracji społecznej przy KBPN, terapeuta
- Maria Tatarska, wiceprezeska Stowarzyszenia Wspólna, terapeutka, superwizorka
- Wojciech Jerzy Tomczyński, przewodniczący Stowarzyszenia Sieć Plus
- Agnieszka Wiciak, członkini zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa
- Prof. Marcin Wojnar, Polskie Towarzystwo Badań nad Uzależnieniami
W imieniu wyżej wymienionych:
Jacek Charmast
__________________________________________________________________________
Apel Stowarzyszenia MONAR w sprawie reformy systemu przeciwdziałania narkomanii
„Trzeba reformować system przeciwdziałania narkomanii”
„Stowarzyszenie Monar wzywa Rząd RP i wszystkie siły polityczne do reformy systemu przeciwdziałania narkomanii w Polsce. Narastająca w ostatnich tygodniach fala zatruć nowymi substancjami psychoaktywnymi tzw. dopalaczami, kolejny raz ukazała dramatyzm i rozmiar zjawiska narkomanii w naszym kraju.
Kilkaset zatrutych osób to dowód na to, że po substancje psychoaktywne sięga dzisiaj w Polsce tysiące osób, zwłaszcza dzieci i młodzież. Zdziwienie budzą reakcje instytucji odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji politycznych w zakresie przeciwdziałania narkomanii świadczące o tym, że nadal nie ma praktycznie żadnego pomysłu państwa na rozwiązanie sytuacji, w której znalazło się tysiące młodych ludzi w Polsce…”
Całość listu dostępna: http://www.monar.org/trzeba-reformowac-system-przeciwdzialania-narkomanii/
Pomorski NFZ nie zapłaci za leczenie powołanemu w listopadzie programowi substytucyjnemu w Gdańsku, prowadzonemu przez Centrum Opieki Paliatywnej z Bydgoszczy.
Kontrakt podpisano z Ośrodkiem Rehabilitacji w Smażynie (szef Jacek Sękiewicz), organizatorem programu namaszczonego przez władze lokalne i miejscowe środowisko terapeutyczne. Program „lokalny” powstawał 3 lata i pewnie do dzisiaj by nie powstał, gdyby nie pojawienie się konkurencji, presja zewnętrzna i wstyd międzynarodowy. Program „lokalny” nie ma przeszkolonej kadry i do 1-ego lutego, był jeszcze placem budowy.
COP ma już blisko 50 pacjentów, wieloletnie doświadczenie i rekomendacje KBPN, spełnia wszystkie wymogi (program lokalny ma tylko jednego pacjenta). 40 pacjentów COP, podpisało protest skierowany do Prezesa NFZ. Mając wybór, nie chcą być leczeni przez przedstawicieli miejscowego środowiska terapeutycznego, które przez lata blokując terapii zastępczej dostęp do Pomorza, ma na sumieniu śmierć bardzo wielu ich przyjaciół i znajomych.
W tej skandalicznej sprawie podjęli interwencję w NFZ, Marek Balicki (były minister zdrowia), Piotr Jabłoński, Bogusława Bukowska, Kamila Gryn (wszyscy Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii), Kuba Sękowski (Ministerstwo Zdrowia, Departament Zdrowia Publicznego), Jacek Charmast (Biuro Rzecznika Praw Osób Uzależnionych). Razem z przedstawicielem COP, Profesorem Edwardem Gorzelańczykiem spotkali się w dniu 31 stycznia w Warszawie, z Wiceprezesem NFZ Maciejem Dworskim, który obiecał wnikliwe zbadanie postępowania konkursowego.
Poniżej materiał prasowy, który pojawił się w piątek w Dzienniku Bałtyckim (do ściągnięcia).
https://dziennikbaltycki.pl/gdansk-metadon-dla-narkomanow-chca-podawac-na-barce/ar/367117
We wcześniejszym materiale jaki ukazała się z TVP Gdańsk, Panorama, organizator programu twierdzi przed kamerami, że jest w pełni gotowy by prowadzić leczenie substytucyjne, tymczasem miał wówczas negatywną opinię z KBPN.
METADON DLA GDAŃSKA, KALENDARIUM WYDARZEŃ
1994 – Dwoje terapeutów, prowadzących na Pomorzu, dwa stacjonarne ośrodki dla osób uzależnionych od narkotyków, Barbara Karaczyńska i Jacek Sękiewicz publikują tekst „Przeciw metadonowi”. Jest to prawdopodobnie jedyna polska publikacja, negująca skuteczność i etyczność terapii substytucyjnej, przeciwstawiająca jej „jedynie słuszną” terapię, opartą na abstynencji. Te argumenty, będą powtarzane w różnych materiałach medialnych, w wypowiedziach innych terapeutów z Trójmiasta. Pomorze, już wówczas było miejscem, gdzie najszerzej w Polsce udostępnia się miejsca w placówkach stacjonarnych. W Polsce wskaźnik dostępności wynosi 7 miejsc na 100 tys. ludności (wskaźnik najwyższy w Europie), a na Pomorzu, to aż 20 miejsc na 100 tys. mieszkańców. Od 1998 roku, cała baza stacjonarnego lecznictwa utrzymywana jest dzięki Kasom Chorych, a po kolejnej reformie służby zdrowia dzięki kontraktom NFZ.
Dzisiaj, do poglądów podobnych do zaprezentowanych w „Przeciw metadonowi”, mało kto między specjalistami się przyznaje, bo wskazują na brak profesjonalizmu. Po cichu jednak terapię substytucyjną odrzuca nadal większość terapeutów ośrodkowych.
Aktualne i rzeczywiste przesłanki takiej postawy, tkwią już nie w etyce, nie w merytoryce, ale w ekonomii. Trudno dzisiaj ośrodkom o pacjenta, zatem i pieniądze, a terapia substytucyjna, to poważna konkurencja. Tak więc, podejście „przeciwne metadonowi” oraz oparta na nim polityka lecznicza i praktyka terapeutyczna, zabiły przez ostatnie dwie dekady więcej uzależnionych osób niż uratowały – dwie dekady z wielkim trudem adoptuje się w Polsce terapia substytucyjna i tyle lat jest bezwzględnie zwalczana przez lobby ośrodkowe.
2000 – Już wszystkie większe aglomeracje miejskie, oprócz Gdańska i Łodzi posiadają programy substytucyjne.
Nie tylko Gdańsk, ale cały region pomorski jest tego leczenia pozbawiony. W Łodzi program powstanie w 2005 roku.
2004 – Stowarzyszenie Monar, które posiada 40% polskich ośrodków, a któremu przewodniczy wpływowa gdańska terapeutka Jolanta Łazuga – Koczurowska, wprowadza do swojego statutu zapis, który zakazuje prowadzenia terapii substytucyjnej placówkom tej organizacji. Szefem komisji statutowej Monaru, był wówczas kolejny trójmiejski terapeuta i szef ośrodka stacjonarnego, Zygmunt Medowski, obecnie prezes sopockiego Towarzystwa Mrowisko.
2004 – Akademia Medyczna w Gdańsku, podejmuje starania o powołanie pierwszego programu substytucyjnego na Pomorzu, a Urząd Miasta Gdańska prowadzi konsultacje pośród miejscowych ekspertów, w sprawie zasadności wprowadzenia takiego leczenia. Towarzystwo Mrowisko pisze w swojej opinii, że metadon owszem, ale tylko dla ciężko chorych, bo wobec innych jest to „utrwalanie nałogu za publiczne pieniądze”. Jest to stanowisko całkowicie sprzeczne z wiedzą naukową i europejską praktyką, sprzeczne z rekomendacjami Ministerstwa Zdrowia i polskim prawem. W tym samym czasie, stołeczna administracja Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, podejmuje starania w celu podwojenia miejsc substytucyjnych w stolicy. W wyniku tych zabiegów w 2006 roku, narkomania uliczna w Warszawie zostaje zredukowana do niemal niewidocznych rozmiarów (obecnie Warszawa posiada 1000 miejsc substytucyjnych). Nie tylko pacjenci, ale parę tysięcy członków ich rodzin, odzyskuje spokój i normalne życie.
2005 – Podczas rozmów przedstawicieli Akademii Medycznej z NFZ, płatnik zgadza się na zakontraktowanie 2 miejsc, a po sprzeciwie organizatorów programu proponuje 7! Decyzja taka, to próba ośmieszenia całej idei i oznacza de facto odmowę, ponieważ program substytucyjny nie przynosi strat finansowych świadczeniodawcy, dopiero po przekroczeniu liczby 30 – 40 zakontraktowanych miejsc. Decyzja jest tłumaczona brakiem środków, koniecznością zabezpieczenia innych „ważniejszych” świadczeń, np. dotyczących chorych dzieci.
Tygodnik Polityka: Barbara Kawińska z pomorskiego oddziału NFZ tłumaczy, że nie mają pieniędzy na sfinansowanie metadonu dla 50 uzależnionych. – Roczny koszt leczenia jednej osoby to 10 tys. zł. Gdy musimy wybierać między potrzebami onkologii a pomocą dla narkomanów, trzeba być bardzo ostrożnym w podejmowaniu decyzji.
2008, styczeń – Władek, osoba uzależniona od opiatów i jednocześnie pracownik stoczni, pisze list do kilku polskich specjalistów oraz do parlamentarzystów, z prośbą o interwencję w sprawie udostępnienia substytucji w Gdańsku. On sam dojeżdża po leki do Krakowa, ale inni umierają. Według Władka, uzależnieni z Trójmiasta są zdania, że polityką narkotykową na Pomorzu rządzi sitwa, której celem jest utrzymanie monopolu ośrodków stacjonarnych i lecznictwa odrzucającego stosowanie farmakoterapii. Jest to podejście dawno w Europie porzucone, niemniej urzędnicy samorządowi i NFZ, chronią oraz szczodrze dotują pomorskie monopole. W reakcji na list Władka, rusza ogólnopolska akcja Metadon dla Gdańska, zostaje powołana Polska Sieć Polityki Narkotykowej a następnie Biuro Rzecznika Praw Osób Uzależnionych.
2009, wiosna – Przedstawiciele akcji Metadon dla Gdańska z Warszawy, stawiają się na umówione spotkanie z dyrektorem NFZ, ale w ostatniej chwili okazuje się, że nie ma on dla nich czasu. Prowadzą więc jałowe rozmowy z urzędnikiem niższej rangi. Nie ma też dla nich czasu Marszałek Pomorski. Na posiedzeniu Komisji Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego i wszędzie, atmosfera braku życzliwości i zrozumienia dla przedstawianej sprawy.
W połowie roku, Fundacja Helsińska Praw Człowieka przeprowadziła w Warszawie darmowe szkolenie przybliżające problematykę substytucyjną, z instruktażem, „jak założyć program metadonowy”. Zaproszenie wysłano do wszystkich pomorskich instytucji przeciwdziałania narkomanii, w tym urzędników samorządowych. Zaproszenie przyjęła tylko jedna gdyńska placówka terapeutyczna. Zerowe zainteresowanie urzędników, odnotowali organizatorzy kolejnych spotkań i szkoleń organizowanych w Gdańsku.
Organizacje z Nowego Jorku, Londynu, Amsterdamu przyłączają się do akcji, wysyłając listy poparcia do Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. W maju, pojawia się w Gdańsku specjalny wysłannik ONZ Anand Grover, który upominając się o leczenie substytucyjne, otrzymuje od zaskoczonych rozgłosem sprawy władz lokalnych obietnicę, utworzenia programu do końca roku.
2010 – Urząd Marszałkowski pod presją mediów, Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, Ministerstwa Zdrowia, organizacji pozarządowych i ekspertów z całej Polski decyduje się wreszcie zadziałać i powołuje Radę Ekspertów, by ta rozwiązała problem.
Rada, działając pod przewodnictwem Jacka Sękiewicza, przyjmuje w kwietniu stanowisko: program metadonowy należy powołać. Stanowisko, wskazuje potrzebę udostępnienia leczenia, ale zarazem zaleca minimalne jego stosowanie, „tylko tym, wobec których inne metody terapii nie zadziałały”. Eksperci, pod kierunkiem Jolanty Łazugi-Koczurowskiej, przeprowadzają „badania” na podstawie których stwierdzają, że na Pomorzu potrzebnych jest jedynie 30 miejsc substytucyjnych! Badania te, zrobiono poprzez analizę kart pacjentów tylko jednej pomorskiej poradni (Poradni MONAR)! Nikt z uzależnionych ani uczestników akcji Metadon dla Gdańska, nie miał wątpliwości, że powołanie „Rady” i „badania”, to manipulacja. Skoro nie da się powstrzymać substytucji, „stacjonarni” monopoliści postanowili kontrolować jej zasięg. Inne badania, nie związane ze sprawą metadonu, nota bene przeprowadzone przez Jacka Sękiewicza dla KBPN, oszacowały liczbę uzależnionych od opiatów w regionie na ok. 1000 osób. Według KBPN, Rada kierując się wskazaniami krajowych strategii ochrony zdrowia i danymi Sękiewicza, powinna była zarekomendować utworzenie co najmniej 200 miejsc substytucyjnych!
2010 maj – Programu nadal nie ma. Sprawa braku leczenia substytucyjnego na Pomorzu pojawia się na jednej z sesji ONZ, przy okazji prezentacji przez Ananda Grovera, raportu z Polski. Objawił się jednak w Gdańsku podmiot gotowy podjąć wyzwanie, zakład opieki zdrowotnej, kierowany przez jednego z lekarzy Akademii Medycznej, którzy w 2004 przegrali z NFZ.
Pojawił się też problem; brak lokalu na cele programu. Gmina chce przekazać lokal we Wrzeszczu, ale jego stan techniczny wskazuje, że prace remontowe pochłonęłyby wielkie koszty i trwałby latami. Osoby uzależnione oraz przedstawiciel podmiotu, który zadeklarował Miastu prowadzenie programu (o ile gmina udostępni lokal), sygnalizują uczestnikom akcji Metadon dla Gdańska, że działania są pozorowane. Podejrzewają że chodzi tu o celowe uwikłanie inicjatywy w niekończący się remont. Pismo do Marszałka, skutkuje przejęciem sprawy przez jego urząd i tymczasowe wycofanie się Miasta z działań „lokalowych”.
Grudzień – O kontraktowanie świadczeń z zakresu leczenia substytucyjnego, występuje do NFZ Wojewódzki Ośrodek Terapii Uzależnień i Współuzależnień w Gdańsku. Jego nowym dyrektorem jest Jacek Sękiewicz. WOTUW nie ma zgody KBPN na prowadzenie programu, nigdy o nią nie występował, a zgoda Biura jest podstawowym warunkiem uzyskania zezwolenia Marszałka (ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii). Ponadto WOTUW nie ma przeszkolonej kadry. Mimo tych całkowicie dyskwalifikujących oferenta braków i jawnego ignorowania przepisów prawa, kontrakt zostaje przez NFZ podpisany! Jednocześnie pracownicy WOTUW piszą sami na siebie protest-doniesienie do KBPN, że są zmuszani do prowadzenia działalności, której nie akceptują. W wyniku buntu WOTUW, kontrakt zostaje zerwany, ale Jacek Sękiewicz pozostaje nadal osobą odpowiedzialną za organizację programu. Tym razem, zamierza utworzyć go poprzez ośrodek rehabilitacji z Smażynie, gdzie również jest dyrektorem.
Urząd Marszałkowski wskazuje teraz nową lokalizację, na ul. Srebrniki (Srebrzysko), ale tu też jest konieczny kosztowny i długi remont. Miasto przyznaje na ten cel pieniądze (150 tys. zł), ale procedura ich przejmowania trwa miesiącami. Potem, kolejne ogłoszone przetargi na remont, nie znajdują wykonawcy. Od grudnia 2010, KBPN kieruje do Jacka Sękiewicza apele o nie marnotrawienie czasu, o dostarczenie przynajmniej wniosku z opisem programu (pacjenci sami dostarczają p. Sękiewiczowi „gotowca” wniosku), przeszkolenie personelu, spełnienie podstawowych wymagań będących już w jego zasięgu. Bez skutku.
2011, luty – Spotkanie przedstawicieli akcji Metadon dla Gdańska z Prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem, Wice marszałkową Pomorską Zych-Cisoń, Dyrektorką NFZ Barbarą Kawińska, Jackiem Sękiewiczem. Pada deklaracja Prezydenta, że sprawa zostanie wkrótce pomyślnie rozwiązana, a NFZ deklaruje zapewnienie finansowania przedmiotowego świadczenia. Dyrektorka NFZ Barbara Kawińska, jako jedyna zaznacza jednak, że terapeuci pomorscy mają wątpliwości odnośnie potrzeby powoływania takiego programu, ale na sali nie ma innych oponentów. Jacek Sękiewicz zapewnia, że do połowy roku program powstanie. Nie powstał.
2011 listopad – Centrum Opieki Paliatywnej, Fundacji Sue Ryder prowadzący program substytucyjny w Bydgoszczy – gdzie leczenie otrzymuje kilkunastu gdańszczan – za namową Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, przy wsparciu Biura Rzecznika Praw Osób Uzależnionych, powołuje filię swojego programu w Gdańsku. OŚRODEK WYNAJMUJE LOKAL, PRZEPROWADZA REMONT, UZYSKUJE WSZELKIE ZGODY I W NIECAŁY MIESIĄC OD POJAWIENIA SIĘ W TRÓJMIEŚCIE, PRZYJMUJE PACJENTÓW!
W połowie listopada, na wieść o pojawieniu się konkurencji, lokalni organizatorzy programu zaczynają błyskawicznie działać. W ciągu paru dni zostaje znaleziony wykonawca adaptacji budynku i remont rusza, ponadto zostaje złożony wniosek o zatwierdzenie programu przez Krajowe Biuro. Trwa ponaglanie osłupiałego KBPN w sprawie szybkiego zatwierdzenia programu, zwołania koniecznej tu komisji, a jest przecież okres świąteczny. Napisany „na kolanie” wniosek zostaje odrzucony, ale po błyskawicznych korektach, komisja KBPN program przyjmuje.
W grudniu 2011 Centrum Opieki Paliatywnej, ma już 25 pacjentów i długą kolejkę. Wcześniej przedstawiciele COP próbują usilnie spotkać się z dyrektorką NFZ Barbarą Kawińską, ale bez skutku. Telefonicznie nie udaje im się dowiedzieć o planach odnośnie konkursu ofert, tymczasem NFZ konkurs cichutko ogłasza i COP się spóźnia. Jest tylko jeden oferent, tym razem bardzo dobrze poinformowany „plac budowy” Jacka Sękiewicza, na Srebrzysku. COP protestuje, KBPN i MZ również, konkurs zostaje powtórzony.
2012, styczeń – Jak wielu bardziej wtajemniczonych w kulisy sprawy przewidywało, z dwójki oferentów zostaje wybrany przez NFZ „plac budowy” przy ul. Srebrniki, program ośrodka w Smażynie i jego szefa, Jacka Sękiewicza, Wybrany bo zaoferował usługę o parędziesiąt groszy tańszą. COP, był gotowy do negocjacji, ale nie został do nich zaproszony. Negocjacje, mogły dać NFZ o wiele więcej oszczędności, ale przecież nie o kasę tu w rzeczywistości chodzi. Pacjenci Ośrodka piszą protest do NFZ, bo nie chcą być leczeni przez tych, którzy przez całe lata aprobowali wymieranie ich znajomych i przyjaciół. Mimo straszliwego rozgoryczenia i rachunku krzywd chcą, by Srebrzysko, również otrzymało kontrakt. Ich zdaniem NFZ mógł dać nieco niższe kontrakty obydwu programom, a konkurencja między nimi przyniosłaby korzyść wszystkim. To bardzo rozsądne rozwiązanie, które od początku chciał w NFZ przedstawić COP. Dyrektor Barbara Kawińska, nie dała mu takiej szansy. Dokonano za to wyboru, który woła o pomstę do nieba.
Jacek Charmast